2017/01/12

Przeprowadzamy się!

Przeprowadzamy się!
Przeprowadzamy się!
To już pewne, 28 stycznia 2017 będziemy się przeprowadzać. Długo o tym myśleliśmy, ale z powodu małych problemów przeprowadzka opóźniła się o dobre kilka miesięcy. Na szczęście podpisaliśmy już umowę i wpłaciliśmy część kaucji, a mieszkanko na nas czeka.

Powiem Wam szczerze, że szukanie mieszkania na wynajem to wcale nie taka prosta sprawa. Nie mieliśmy dużo wymagań. Braliśmy pod uwagę tylko nowe budownictwo z dużym balkonem i metrażem powyżej 45 m2. Te trzy warunki były dla nas najważniejsze. No i umeblowanie, bo o tym też warto wspomnieć. Do tego dochodziły interesujące nas dzielnice Gdańska. 

Powiem Wam jeszcze coś - wcale nie tak łatwo znaleźć mieszkanie przyjazne zwierzętom. Były nawet propozycje, że możemy niektóre wynająć, ale pod warunkiem, że oddamy naszego uszatego. Nie ma nawet mowy. Pani, która zaproponowała ten wspaniały pomysł od razu spotkała się z moim sprzeciwem. 

PRL za 3000 zł.

Przeglądając ogłoszenia natknęłam się na naprawdę wstrętne mieszkania. I nie mówię tu, aby kogokolwiek oceniać, bo każdy ma różne możliwości finansowe, ale niektóre mieszkania nadawałyby się na demotywatory czy inny tego typu portal. Najczęściej straszył PRL (tak, nawet w nowym budownictwie ludzie meblują tak mieszkania!) meblościanki i terakota, a nawet boazeria na ścianie oraz kompletny brak gustu - tak, jakby wziąć meble z kilku różnych mieszkań i połączyć to w całość. Coś okropnego. Niektórzy naprawdę robią z wynajmowanego mieszkania składzik - stare meble, których żal wyrzucić trafiają najczęściej do mieszkań na wynajem. I później siedzisz sobie na sztruksowej kanapie wyciągniętej rodem z ubiegłego wieku...


Mieszkania na wynajem takie drogie

Później była cena. Nie oceniam nikogo, bo wiem jak trudno w dzisiejszych czasach o kredyt, ale niektórych właścicieli mieszkania ponosiła fantazja. Za PRL lub brak pełnego umeblowania właściciele mieszkań potrafili zaśpiewać nawet 3000 zł. i to nie w centrum Gdańska! Niektórzy naprawdę mają fantazję. 

W końcu znaleźliśmy wymarzone mieszkanie. Właściciel od razu zdobył nasze zaufanie, a lokal zrobił na nas na żywo jeszcze większe wrażenie. 

Przed nami podpisanie umowy, a także przeprowadzka. Jesteśmy zahartowani w tym temacie, bo już dwa razy się przeprowadzaliśmy. Przeprowadzka to świetna okazja, żeby zrobić selekcję nagromadzonych rzeczy. 

Co trzeba dokupić?

Czy meble, sprzęt itd. kupują właściciele zależy od umowy między Wami. My się dogadaliśmy w sprawie brakującej szafy, ale zdecydowaliśmy, że musimy kupić stojak na buty i wymarzoną toaletkę (jupiii!), która będzie stała w sypialni. Czeka nas zatem wycieczka do Ikei. Marzyłam od dłuższego czasu o toaletce Hemnes, ale widzę ją na co drugim zdjęciu na Instagramie. Jest piękna, ale za bardzo oklepana. Najprawdopodobniej zdecyduję się jednak na model Malm. Jeśli któraś z Was posiada ten model, dajcie znać w komentarzach czy warto ją kupić, czy szukać czegoś innego. 

Więcej nie potrzebujemy, poza tym mieszkanie jest w pełni umeblowane. Nie możemy się doczekać przeprowadzki, chociaż jak wiadomo będzie dużo pracy, mało snu, czyli istne szaleństwo. Szykujcie się na preprowadzkowy spam na Instagramie ;) 

20 komentarzy:

  1. Masz rację z tymi mieszkaniami, czasem warunki są fatalne, dzielnica nieciekawa, a cena strasznie wygórowana. Nie rozumiem tego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam toaletkę Malm i jestem z niej bardzo zadowolona. Wystarczy dokupić jakieś fajne lustro i prezentuję się na prawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi proszę czy tam są już jakieś przegródki czy trzeba dokupić? I jeszcze jedno - czy szyba na blacie łatwo się rysuje?

      Usuń
    2. Przegródek nie ma, trzeba coś samemu wykombinować, jest tylko taka podkładka/mata z filcu. Szyba u mnie wygląda jak nowa, a toaletkę mam od 3 lat.

      Usuń
    3. Okej, dzięki za info! W takim razie dokupię przegródki czy pojemniki. Właśnie tej szyby bałam się najbardziej, ale skoro mówisz, że nie rysuje się to dobrze!

      Usuń
  3. Trzymam w kciuki za przeprowadzkę Dominiko :) Doskonale rozumiem co znaczy wynajmowanie mieszkań... no cóż wcale nie jest łatwo znaleźć coś od razu spełni nasze oczekiwania. Rok temu przeprowadziliśmy się na super mieszkanie - fajny właściciel, sąsiedzi, okolica... jednak po około 6 miesiącach najemcy mieszkający pod nami zwolnili mieszkanie a właściciel je praktycznie z dnia na dzień sprzedał. Wszystko byłoby ok gdyby nie nowy właściciel, a właściwie jego konkubina z dzieckiem, która wprowadziła się bardzo szybka. Od tego dnia nasze spokoje życie zmieniło się o 180 stopni ! Nie pomogły interwencje naszego właściciela - cały czas coś jest nie tak, a to woda z kwiatów się leje, a to płatki lecą, dodatkowo Pani ta próbowała nas zastraszyć policją, nie wspominając o nachodzeniu z awanturami po 23.00 lub wyzywaniu nas od k**** i h** stojąc na swoim balkonie tak abyśmy my oraz wszyscy sąsiedzi słyszeli. Na razie będziemy wynajmować to mieszkanie kolejny rok, ale przypuszczam że będzie to nasz ostatni wynajem... Przez wiele lat wynajmowaliśmy mieszkania w Polsce i Egipcie ale do tej pory nigdy nie spotkaliśmy się z takim czymś... Szkoda mi po części właściciela mieszkania, które wynajmujemy ponieważ wiem, że nie wszyscy najemcy zachowają taki spokój jak my w obliczu takiego zachowania sąsiadki. To doświadczenie uświadomiło nam, że chyba pora pomyśleć o własnym kącie, jednak na razie to tylko marzenia, które mam nadzieję kiedyś się spełnią - powodzenia i wszystkiego dobrego - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam kiedyś przeboje w wynajmowanym mieszkaniu z sąsiadką z góry, która była psychicznie chora i wyczyniała takie rzeczy, że szkoda gadać. Na szczęście mamy ten etap już za sobą i teraz jesteśmy na swoim, chociaż przy wyborze mieszkania był stres, że co jak trafimy znowu na kogoś takiego, bo przecież z własnego mieszkania szybko nie uciekniemy. Na szczęście mamy teraz spokój i miłe osoby w bloku :)Podziwiam, że chcecie tam jeszcze wynajmować ;)

      Usuń
    2. Właśnie z własnym jest ten stres, że trafi się na nienormalnych sąsiadów. Z wynajmowanego zawsze można uciec, a tu już raczej nie ma odwrotu :(

      Usuń
  4. O mamo, współczuję! Wiem ile nerwów może sprawić nieokrzesany sąsiad. Nad nami wynajmowała mieszkanie para, która ciągle się kłóciła. Niestety to nie były zwykłe kłótnie, a wręcz przemoc. Kilka razy wzywaliśmy policję. Coś strasznego, że ludzie nie mają wstydu, by się tak zachowywać.

    Tutaj mamy tylko jedną fajną sąsiadkę, którą poznaliśmy przez jej pieska, który nas bardzo polubił. Mała jak tylko nas widzi to biegnie merdając ogonkiem. Jest przesłodka i na pewno będziemy za nią i jej właścicielką bardzo tęsknić :)

    Mam nadzieję, że Wasze marzenia o własnym mieszkaniu szybko się spełnią. Oby okolica i przede wszystkim sąsiedzi byli normalniejsi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia z przeprowadzką! Przeprowadzałam się już tyle razy, że dobrze wiem, co to za wyzwanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już też mamy dwie przeprowadzki za sobą. Mamy bardzo mało rzeczy, więc na pewno pójdzie szybko :)

      Nie możemy się doczekać wspólnie spędzonych chwil w nowym domu!

      Usuń
  6. Powodzenia w przeprowadzce! Bo to nie lada wyzwanie logistyczne :) Ale też okazja do włączeniu planu: minimalizm :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już 2 razy się przeprowadziliśmy, dlatego wiemy co nas czeka :)

      Minimalizm towarzyszy naszemu życiu każdego dnia, większego póki co nie planujemy wprowadzić.

      Usuń
  7. Pamiętam kiedy ja dostałam klucze do naszego M3 - ciasne, ale własne, niestety bez balkonu nad czym ubolewam. Po dwóch latach mieszkania, mam ochotę na kolejny remont i zmieniłabym prawie wszystko! Nie musiałam nigdy wynajmować mieszkania, ale jak słyszę ceny, które płacą znajomi, to taniej jest wziąć kredyt na nowe mieszkanie i go spłacać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno, ale nie każdy ma zdolność kredytową. Właśnie dlatego tyle osób wynajmuje :)

      My na razie nie myślimy o kupnie, może kiedyś. Nie lubimy się wiązać zbytnio, a mieszkanie to jednak jest pewnego rodzaju 'uwiązanie'. Ciężej podjąć decyzję np.o wyjeździe do innego miasta, bo ktoś kupił mieszkanie. Znam kilka historii, gdy ktoś zaprzepaścił szansę na rozwój zawodowy właśnie przez kupione mieszkanie. Według nas nie warto ;)

      Usuń
  8. Powodzenia z przeprowadzką! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chcecie miec swojego mieszkania? Zamiast placic komus za te sama kwote mozna splacac kredyt i swoje mieszkanie. Dla mnie to jest cos dziwnego, pracujace, bezdzietne malzenstwo wynajmuje mieszkanie zamiast robic cokolwiek w kierunku posiadania wlasnego... wynajmowanie jest dobre dla mlodych studentow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcemy swojego mieszkania, bo to jednak przywiązanie do miejsca i mieszkania. To nasza świadoma decyzja. W dzisiejszych czasach warto być mobilnym i móc przenieść się do innego miasta w każdej chwili. Mieszkanie utrudnia podejmowanie takich decyzji, bo jest się uwiązanym mając kredyt.

      Poza tym o tym, że to Twoje mieszkanie można powiedzieć dopiero wtedy, gdy spłaci się kredyt hipoteczny. Do tego czasu mieszkanie jest w posiadaniu banku :)

      Myśleliśmy o własnym mieszkaniu kilka lat temu, ale po podliczeniu kosztów wyszło, że bardziej opłaca nam się wynająć. W cenie kredytu będziemy mieszkać w umeblowanym mieszkaniu, a nie na betonowej posadzce ;)

      Usuń
  10. Urządzanie mieszkania to bardzo fajny etap :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z mieszkaniami jest tragedia a ceny szokujące! Może wrzucisz zdjęcia, kiedy się urządzisz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl