2016/01/04

Dlaczego nie warto nosić akrylowych czapek?

Zimą mamy ten sam problem. Znalezienie czapki czy swetra o dobrym składzie (w dobrej cenie) graniczy z cudem. W tym roku znów Piotr szukał czapki, ale tym razem powiedzieliśmy sobie ,,koniec z akrylowymi czapkami''. 


Dlaczego nie warto nosić akrylowych czapek?

Dlaczego nie warto ich nosić? Akrylowe czapki są zazwyczaj bardzo ładne, o ile o czapkach można w ogóle coś takiego powiedzieć (nie jestem zwolenniczką czapek...). Do tego powodują elektryzowanie włosów oraz często głowa się w nich poci, co w rezultacie nie prowadzi do niczego dobrego. Po zdjęciu czapki możemy się przeziębić, a i noszenie takiej czapki nie jest niczym przyjemnym, bo skóra się poci i w efekcie jest nam zimno w głowę. 

Znalazłam jednak kilka produktów wełnianych, na które warto zwrócić uwagę. Zimą uwielbiam nosić wełnę, bo ma właściwości termoizolacyjne (w wełnianych ubraniach jest po prostu ciepło), a także higroskopijne - odprowadza wodę (człowiek nie poci się w wełnianych ubraniach). Do minusów wełny trzeba na pewno zaliczyć ,,gryzienie'' (dlatego warto szukać ubrań z dodatkiem, a nie 100 % wełny. Chociaż mam w swojej szafie kilka 100% wełnianych ubrań, które nie gryzą. To zależy od gatunku wełny).

Poniżej wybrałam dla Was kilka produktów o dobrym składzie i przyzwoitej cenie. Zwróćcie uwagę szczególnie na czapki, w tym sezonie czapki z pomponem są bardzo modne, a do tego bardzo ciepłe!

Ja od zeszłego sezonu czapek nie noszę. Kupiłam nauszniki emu, ponieważ moje włosy po zdjęciu czapki są oklapnięte. Dzięki nausznikom moja fryzura pięknie się trzyma i jest mi bardzo ciepło.
W tym roku w TK Maxxie kupiłam wełniane kapcie a'la emu. Były znacznie tańsze niż kapcie emu, a są bardzo podobne. Pokazywałam je na Instagramie. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo są ciepłe i nie poci się w nich stopa.

Na wyjścia na zewnątrz pozostaję wierna moim emu chocolate (obecnie w werji lo). Poprzednie emu (emu paterson mini) udało mi się sprzedać, dzięki czemu mogłam dołożyć i kupić dłuższe. Te średniej długości są idealne, ale może kiedyś skuszę się na dłuższe. Zobaczymy. 

30 komentarzy:

  1. Emu to moj must have na zimę! Odkad kupiłam je po raz puerwszy chyba 5 lat temu tak mrozów bez nich sobie nie wyobrażam. Choć moj maz wolałby zebym ich nie nosiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotr się już przyzwyczaił, chociaż też stękał coś ostatnio na temat wyglądu emu. Poza tym zapytaj męża czy woli, byś wyglądała super sexy i narzekała co 3 sekundy, że Ci zimno? Chyba wiem jaka będzie odpowiedź, Hahaha :D

      Usuń
  2. Ja kiedyś myślałam nad takimi butami, ale jakiś czas temu kupiłam glany i odwiodłam się od tego pomysłu. Zimą też noszę wyłącznie nauszniki, bo po czapce moja fryzura zawsze jest w opłakanym stanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glany nosiłam wieki temu, ale nie planuję do nich wrócić.
      Nauszniki rządzą!:)

      Usuń
  3. U mnie bez czapki zimą ani rusz, lubię wielkie, wełniane, nawet jak trochę gryzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z moją alergią nie wytrzymałabym w wełnianej czapce, która gryzie. Chyba zadrapałabym się na śmierć :D

      Usuń
  4. Zgadzam się co do tych czapek, ja noszę kaptur z kurtką z materiałów tzw. oddychających, mam jakąś kiepską, ale za to ładną czapkę z akrylu i ona leży praktycznie w szafie cały czas, tylko miejsce zajmuje, moim zdaniem nie warto tych czapek kupować, już lepsza jest kurtka z kapturem , przynajmniej nie trzeba wydawać na czapkę. kapcie mam filcowe na zimę zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Takie czapki to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Po raz kolejny sprawdza się zasada ,,odłóż pieniądze i kup coś lepszego''.

      Usuń
  5. Ja też jestem wierna Emu od jakichś 4 lat, kupiłam właśnie drugą parę-Stinger Lo w kolorze czarnym i za nic w świecie ich nie oddam! Ktoś, kto nie jest tak totalnym zmarźluchem jak ja nie zrozumie tej miłości :P po latach testowania kozaków-skorzanych, tanszych, drozszych nareszcie znalazlam swój ideał. W ogole od kilku lat zmienilam podejscie- kurtka, a właściwie plaszcz, długi i puchowy, czapka i szalik wełniane, rekawiczki skorzane no i oczywiscie Emu:) i mogę stać na tym przystanku i czekać na autobus w nieskończoność!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się pozmieniało. Kiedyś chyba nie czułam tego mrozu, a im jestem starsza tym bardziej odczuwam chłód.

      Emu są niezastąpione.Ja stawiam na patersony,bo są w 100% wodoodporne :)

      Usuń
  6. no czapkę wełnianą za 165 zł nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja sobie dzisiaj kupiłam czapkę, z akrylu :P. Stwierdziłam, że już mam dość poszukiwania czapki idealnej, bo taka nie istnieje, a we Wrocławiu ostatnio są przeokropnie trzaskające mrozy, więc nie ma co wybrzydzać :P.

    Aczkolwiek w perspektywie mam zakup czapki wełnianej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mus to mus. W Gdańsku też bardzo mroźno...jak dla mnie mogłoby być cały rok ciepło, oprócz świąt i sylwestra - wtedy mógłby być śnieg :)

      Usuń
  8. Ja ostatnio ogladalam, ze najlepsza welna jest z alpak :) ! 3 razy cieplejsza i bardzo milutka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda! Mam jeden sweter z dodatkiem alpaka i jest bardzo przyjemny :)

      Usuń
  9. Ja po swojej przygodzie z wypraniem wełnianego swetra i skurczeniu o 2 rozmiary, dobrze muszę się zastanowić czy zasługuje na taki luksus jak czapka wełniana.

    Na blogu Kameralnej widziałam piękny szal wełniany, ale kosztuje prawie 400 zł. Jakość kosztuje, to prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wełna ma to do siebie, że lubi kurczyć się w praniu ;D

      Usuń
  10. Zmiany na blogu bardzo na plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!!!:))) Mieliśmy wrażenie, że nikt nie zauważył, bo nikt nic nie mówi czy jest lepiej/gorzej, hehe

      Usuń
  11. Ja jesli już wybieram czapkę staram się jak najbardziej naturalną;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nienawidzę akrylowych czapek ze względu na to niesamowite elektryzowanie się włosów. Za każdym razem gdy zdejmuję czapkę wyglądam jakby miała bliższe spotkanie z prądem elektrycznym - maskara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam...zimą i tak elektryzują mi się włosy (sposobem na to jest suszarka z jonizacją! Ale jak nie wysuszę włosów to jakiś koszmar).

      Usuń
  13. Faktycznie znalezienie porządnej czapki w rozsądnej cenie to duże wyzwanie. Marzy mi się szal i czapka z kaszmiru... może kiedyś ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotr w grudniu znalazł fajny, kaszmirowy szalik w Tchibo :) ostatnio też widziałam na stronie, że mają kaszmirowy komplet damski (bardzo szybko się sprzedał).

      Usuń
  14. Super wpis, nie spodziewałbym się :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie znoszę akrylu. Elektryzuje się, człowiek się w nim poci. Fajnie, że o tym piszesz, bo jeśli jeszcze chodzi o okrycie głowy, jest to dodatkowo niezdrowe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hehehe ja mam genialne rozwiązanie ;) Bo nie nosze wogole czapek :D Serio, jak zakladam czapke mam wrazenie jak by mnie wszy oblazly, swedzi mnie cala glowa i zaraz jest mi okropnie goraco nawet przy mrozie - 20 C

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znoszę czapek:) nigdy ich nie noszę, jak jest już bardzo zimno to tylko i wyłącznie nauszniki, ewentualnie kapelusze, ale rzadko. Jakoś mi nie do twarzy w nakryciach głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Tez staram się kupować wełniane czapki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl