2014/09/10

Moja codzienna paletka Inglota

Zawsze żyłam w przeświadczeniu, że cienie Inglota nie są warte swojej ceny. Są słabo napigmentowane i bardzo szybko się zużywają. Dziś żałuję, że wcześniej kupowałam tanie cienie, które bardzo szybko (mimo bazy pod cienie) znikały z mojej powieki. Około miesiąca temu stworzyłam sobie paletkę (magnetyczną) cieni, którą stosuję w makijażu codziennym.

inglot


O tym czy warto zainwestować w cienie Inglota? Czy długo trzymają się na powiece? Tego dowiecie się w dzisiejszej notce.

Na cienie Inglota skusiłam się, ponieważ to jedna z niewielu firm, która ma tak ogromny wybór nie tylko cieni, ale także szminek i lakierów do paznokci. Nawet chwila przy stoisku Inglota może doprowadzić do bólu głowy. Ilość kolorów i wariantów produktów potrafi zadziwić.

Właściwie miałam kupić tylko jeden cień (czarny mat) do kresek, których narysowanie eyelinerem graniczy z cudem. Mam tłuste powieki (nawet najtrwalsze cienie, jeśli nie użyję bazy zmywają się po 3 godzinach), przez co kreski często odbijają się podczas mrugania.

Zdecydowałam, że najlepszy będzie matowy czarny, trwały cień, ponieważ kredki są zbyt kremowe i bardzo szybko się rozmazują.

Moja duża paletka cieni jest już na wykończeniu. Widać duże braki w najczęściej używanych kolorach, dlatego też po zastanowieniu się zdecydowałam jednak na 3 cienie. Obecnie te kolory używam w makijażu codziennym (1+2 lub 1+2+3, w zależności od tego czy decyduję się na kreski czy nie).

Zdecydowałam się na matowe cienie. Na całą powiekę nakładam jasny cień nr 341, który ma lekko różowy odcień. Na zewnętrzną część powieki nakładam cień nr 360 (brąz), natomiast do kresek stosuję (na sucho) cień kolor 63, który jest niezwykle trwały. Cieni nr 63 zdarzyło mi się używać również na mokro, jednak efekt, który uzyskuję na sucho bardziej mnie przekonuje.

Na zdjęciach możecie zobaczyć jak cienie wyglądają na skórze. Mam nadzieję, że będzie to dobrze widoczne.
paletka inglot

Plusem jest również paletka, którą zakupiłam, ponieważ w momencie, kiedy skończy się jakiś cień mogę go po prostu wyjąć i uzupełnić braki. Paletka dodatkowo ma aplikator (jakoś mnie nie przekonuje [ani razu go nie używałam, bo cienie nakładam pędzlami], więc nie wypowiem się na temat jakości tego aplikatora) oraz lusterko. Nie jest mi to jednak potrzebne, ponieważ jeśli nałożę pod cienie bazę Hean, nie poprawiam makijażu w ciągu dnia.

Za paletkę i 3 cienie do powiek zapłaciłam około 40-50zł. (niestety dokładnie nie pamiętam). Zdecydowałam się na kwadratową wersję cieni, ponieważ wydawało mi się, że jest ich więcej, niż w wersji okrągłej (zapewne złudzenie optyczne).

Zdecydowanie cienie Inglota zostaną ze mną na dłużej. Nie sądziłam, że za tą cenę mogę znaleźć na prawdę dobre jakościowo i świetnie napigmentowane cienie do powiek. Polecam.

Jakie jeszcze produkty Inglota mogłybyście polecić? Koniecznie dajcie znać, bo być może jest jakaś perełka, o której nie mam pojęcia:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl