2014/07/13

Tangle Teezer compact silver

Już jako mała dziewczynka nie lubiłam czesania włosów. Ta czynność kojarzyła mi się z potwornym bólem i ciągnięciem włosów. W dzisiejszych czasach włosomaniacy prześcigają się z wymyślaniem coraz to nowszych gadżetów ułatwiających rozczesywanie włosów, pielęgnację itd.

Jednym z gadżetów, które podbiły ostatnio serca długowłosych jest tanglee teezer. Co prawda nadal nie lubię czesać włosów, ale co jakiś czas muszę. Szczególnie kiedy mam odżywkę na włosach.

Kupując tanglee teezer zdecydowałam się na wersję compact, ponieważ spodobał mi się patent z zabezpieczającą ,,włosie'' podkładką.

Dodatkowo spodobał mi się elegancki wygląd wersji srebrnej jak i ochronny woreczek. Teraz mogę zabrać swój tangle teezer w podróż, bez obaw, że podczas drogi coś mu się stanie.

Na początku nie byłam pozytywnie nastawiona do tej szczotki, jednak z czasem się przekonałam. Nie byłam pewna czy kawałek plastiku nie spowoduje na moich delikatnych i cienkich włosach masakrę. Na szczęście nie używam tanglee teezer na tyle często, by mogła spowodować rozdwajanie końcówek, czy łamanie włosów.

Nie jestem włosomaniaczką i nie przywiązuję zbytniej wagi od pielęgnacji włosów. Skupiam się jedynie na delikatnym szamponie, odżywce i oleju. Maskę nakładam maksymalnie raz w miesiącu. Nigdy nie miałam problemu z rozdwojonymi końcówkami. Dwa razy w życiu miałam łupież po szamponie Timotei.

Tanglee teezer stosuję przed nakładaniem oleju lub maski na włosy, czyli ok.4 razy w miesiącu. Czasem częściej-kiedy związuję włosy w kucyk i wymagam od nich by były w miarę proste.


Szczotka spełnia swoje zadanie. Tak jak pisałam, nie korzystam z niej często, jednak obietnica producenta o tym, że nie ciągnie włosów i dobrze rozczesuje splątania (oj zdarzały się takie...) jest spełniona w 100%. Od ok. pół roku zapuszczam włosy. Jeszcze 2 lata temu miałam loba, który przy moich kręconych włosach sprawdził się idealnie. Niestety podczas odrastania, warstwa włosów zaczęła się potwornie plątać. 

Nie żałuję zakupu, bo nie wyobrażam sobie rozczesywania tych kołtunów przy skórze głowy zwykłą szczotką. Pewnie wyłabym z bólu ;)

Myślę, że tanglee teezer przypadnie do gustu dziewczynom z prostymi włosami, bo zauważyłam, że podczas czesania powoduje optyczny efekt push up. Przy lokach sprawdzi się jedynie przy stosowaniu odżywek (świetny masaż skóry głowy) lub zapuszczaniu włosów.

Niestety nie pamiętam ile zapłaciłam za swoją szczotkę, ponieważ kupowałam ją dawno temu (w listopadzie 2013).

6 komentarzy:

  1. Ja doszłam do wniosku że moim falom taka szczotka nie jest niezbędna i zrezygnowałam z zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jakoś w tym czasie kupiłam swoją szczotkę TT compact, która kazała się podróbką, ale 40zł za nią dałam i fajna jest. Jeszcze wcześniej na Ebay kupiłam tą zwykłą tylko podróbkę i nie sprawdziła się. Teraz na urodziny dostałam TT splash i też się bardzo dobrze sprawdza. Jakoś nie wierzyłam w cud tej szczotki a jednak ktoś miał pomysł i dobrze go zrealizował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też kupiłam wersję kompaktową, ale w kolorze złotym. Bardzo ją lubię. ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam kręcone włosy. Z pewnością zakupię to cudo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl