2013/07/25

Zapiekanka z kaszą jęczmienną i cukinią

Zapewne wielu z Was kojarzy kaszę jako mało przyjemne danie - kasza+gulasz. Ta wersja nie jest zachęcająca nie tylko wizualnie, ale również smakowo. Przynajmniej dla mnie.

zapiekanka z cukinią

Kasza jęczmienna jest bogata w witaminy takie jak: Kwas foliowy, Witamina B1 (Tiamina), Witamina B2 (Ryboflawina), Witamina B6, Witamina E, Witamina PP (Niacyna). Dlatego warto jeść kasze jak najczęściej.
Kasza perłowa jest bardzo delikatna, nie ma specyficznego posmaku jak np. kasza gryczana, także myślę, że zasmakuje większej ilości osób.

Polecam Wam pyszne danie z zastosowaniem warzyw sezonowych. A, że teraz jest sezon na cukinię-jest w nim również ona.
Przepis jest bardzo prosty i szybki. W sam raz na obiad lub kolację.

zapiekanka z kaszy jęczmiennej

Składniki (na 2-3 osoby [zależy od apetytu;)]):
- 2 torebki kaszy jęczmiennej perłowej
- 3 małe cukinie
- kolba kukurydzy
- 12 plasterków szynki konserwowej
- 2 ząbki czosnku
- ser do posypania (starkowany)
- olej do wysmarowania blachy
- sól
- pieprz

1. Gotujemy kaszę według zaleceń na opakowaniu.
2. Po ugotowaniu kaszę wyjmujemy z torebek i przesypujemy na wcześniej wysmarowaną blachę olejem.
3. Obieramy cukinie, myjemy, wydrążamy pestki, kroimy na małe kawałki, a następnie układamy na warstwę kaszy.
4. Na cukinię układamy kukurydzę (obraną z kolby-tylko ziarnka), pokrojoną w kostkę szynkę konserwową, czosnek pokrojony w cienkie plasterki. Doprawiamy solą i pieprzem, a następnie posypujemy starkowanym serem.
5. Pieczemy w piekarniku nagrzanego do 200 stopni przez 10-15 minut.

Smacznego:)

12 komentarzy:

  1. uwielbiam kaszę ale gryczaną z cukinią i innymi dodatkami :) pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie za gryczaną nie przepadam. Jej posmak mnie odrzuca. Ale kupiłam nie paloną, zobaczymy może jest lepsza:P

      Usuń
  2. Intensywnie poszukuję odpowiedzi na moje watpliwości, a z tego, co czytałam również leczyłaś sie dermatologicznie. Mam trądzik zaskórnikowy + bolesne krosty związane z cyklem miesiączkowym. Wiele kuracji dermatologicznych już przeszłam, miałam roczną przerwę w leczeniu dermatologicznym (powiedzmy, ze leczyłam się sama :P), jednak postanowiłam znowu spróbować zawierzyć lekarzowi. Skutek tego był taki, ze wydałam 150 zł na same leki. Moja kuracja wygląda następująco:
    antybiotyk doustny Unidox Solutab,
    Klindacin T 2x dziennie
    Płyn robiony 1 - 2x dziennie
    Differin punktowo 1 x wieczorem
    suplement diety 4AKNE
    krem Acnefan
    peeling kremowy Iwostin Purritin 1 - 2 x w tygodniu

    Dodam, że moja skóra baaaardzo łatwo się przesusza i nie jest jakos mega tłusta. Dermatolog stwierdził przepisując mi Acnefan, że jest on nawilżajacy, ale ulotka mówi, ze ma za zadanie wysuszyc i sciagnąć. (Żałuję, ze pobiegłam do apteki prosto po lekarzu, zamiast poczytac w Internecie najpierw;/). Stąd moje watpliwości: czy nie za duzo leków na raz? Czy Klindacin T na całą twarz nie uodporni skóry?Czy nie lepiej byłoby używac rano Klindacin T, a wieczorem Differin na całą twarz, a nie punktowo? bo jaki sens ma nałożyć wieczorem oba produkty jeden punktowo, a drugi na całą twarz(zmieszaja sie), tym bardziej, ze wczesniej mam przemyc twarz czymś robionym z siarka, które jak dla mnie mogłoby stanowić cała kurację...podobno na Klindacin T lepiej nie nakładać zadnych kremów, wiec właściwie w ogóle nie wiem po co zapisał mi ten Anefan.Ten robiony płyn również zasycha na buzi, więc jak nałoże na niego kolejne leki, to nie wiem czy dadza jakiś rezultat.Moja skóra sypie sie na wiór już w momencie użycia złego zelu do mycia twarzy, ale po tym wszystkim to chyba wylinieję. Jaki krem nawilzajacy, nie zapychajacy mogłabyś polecić? Iwostin Rehydrin przywracający nawilzenie po kuracjach dermatologicznych, niestety, sie nie sprawdził ;/ Kompletnie nie klei mi sie ta cała kuracja, nie wiem co mam myśleć i czy stosowac sie do zaleceń lekarza, czy na własna ręke pokombinować, bo mi twarz wypali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Z tego co piszesz to widzę, że używasz wszystkie leki od dermatologa, które i ja używałam oprócz suplementu diety 4AKNE. Unidox brałam, efekty były super, ale na krótko. Skończyłam 2 opakowania i po tygodniu skóra wróciła do normy.

      Powiem Ci szczerze, że strasznie złożona ta kuracja. Ja zawsze od dermatologa dostawałam maść+coś do łykania lub samą maść.
      Tak jak pisałam- brałam unidox, a do tego miałam przepisaną maść klindacin T, którą widzę, że Ty masz. Miałam nią smarować punktowo raz dziennie na noc.
      Rano i wieczorem miałam myć buzię produktem cetaphil.
      W ciągu dnia smarowałam buzię też cetaphilem, ale nie do mycia twarzy, tylko tym na dzień. Nie stosowałam jednak tego, bo było strasznie tłuste i buzia bardzo mi się świeciła. Stosowałam za to garnier matujący, który swojego czasu bardzo mi służył. Teraz używam krem natur riche, który recenzowałam na blogu. Wydaje mi się, że bardzo podobny jest do niego krem antyseptyczny himalaya.

      Na mnie cały Iwostin źle działa, powoduje u mnie okropny wysyp.

      Jeśli chodzi jeszcze o Differin jest on bardzo wysuszający, dlatego należy go stosować punktowo. U mnie on działał na początku, później efekty były coraz gorsze, bo strasznie mnie wysuszał nawet punktowo. Bardzo brzydko to wyglądało.

      Z jednej strony mogłabyś zaryzykować i zaufać dermatologowi, ja już mam sceptyczne nastawienie do dermatologów, ale być może trafiłam na złych, bo żaden dotychczas nie potrafił mnie wyleczyć.

      Obecnie moja kuracja wygląda tak: rano przecieram twarz wacikiem nasączonym srebrem koloidalnym. Nie myję twarzy wodą, bo zauważyłam, że moja buzia źle reaguje na wodę. Wodę używam tylko raz na 1 raz na 1,5 tygodnia robię peeling. Mojej buzi to wystarczy, zresztą wychodzę z założenia, że skóra z problemami nie powinna być zbyt często peelingowana, bo jej to szkodzi. U mnie przynajmniej, i to bardzo.
      Na dzień nakładam krem natur riche, kombinowałam z pudrem mineralnym anabelle minerals, ale bardzo mnie po nim wysypuje-strasznie mnie zapycha. Zostałam więc przy kremie. Na buzię oprócz tuszu do rzęs i cieni nakładam jeszcze róż mineralny wibo. Nie mam od niego żadnego wysypu z czego jestem zadowolona. Po pracy zmywam twarz micelem (obecnie ziaja ulga, jest bardzo fajny, polecam), a następnie przecieram wacikiem nasączonym srebrem koloidalnym. Wieczorem-przed snem (po umyciu zębów) przecieram buzię srebrem koloidalnym.
      Na mnie srebro bardzo dobrze działa, jest polecane przy skórze z problemami. Zauważyłam jego działanie już jak miałam invex remedies, potem nie używałam przez jakiś czas i teraz wróciłam. I już widzę poprawę. Najwyraźniej to produkt dla mnie.

      Myślę, że ten suplement diety, antyibotyk Unidox(radzę brać do tego osłonę, bo ja przy nim miałam problemy żołądkowe, a dopiero po czasie się zorientowałam po czym to mam...) i Differin będzie ok. Ale tak jak mówiłam- z Differinem trzeba bardzo uważać.
      Kremu Acnefan nie używałam, ale radziłabym pomyśleć o czymś nawilżającym na dzień. W ciągu dnia nie używałabym żadnych kremów leczących na buzię, tylko wieczorem. Mam złe doświadczenia po stosowaniu maści na dzień-porobiły mi się od niej przebarwienia, szczególnie teraz kiedy jest słońce jest to bardzo ryzykowne. Poza tym nie pamiętam dokładnie, ale czy przy Unidoxie też nie trzeba unikać słońca? sprawdź lepiej w ulotce, bo coś mi się tak kojarzy.

      Jeśli chodzi o Iwostin-tak jak pisałam, u mnie te produkty się nie sprawdzają, a wręcz robią dużo złego. Ale moja skóra buzi jest bardzo kapryśna, więc nie koniecznie i u Ciebie tak musi być. Tylko nie wiem czemu masz stosować ten peeling aż 2 razy w tygodniu...według mnie 1 raz w tygodniu to jest max.

      Jeśli będziesz mieć jeszcze jakieś pytania-pisz śmiało, swoje już przeżyłam jeśli chodzi o walkę z trądzikiem, hehe:)

      We wtorek idę do innego dermatologa, ale z samej ciekawości co powie, bo podobno ta dermatolog jest bardzo dobra. Na dzień dobry powiem jej ile rzeczy stosowałam i, że to nic nie dało. Także zobaczymy co wymyśli. Na laika nie trafi, hehe;P

      Usuń
    2. O Boże, ale się rozpisałam! Oo

      Usuń
  3. Dziękuję, że się tak rozpisałaś :) Ja tez się leczę od niepamiętnych czasów i poszłam do tego dermatologa z listą wszystkiego, co do tej pory używałam. Jednak nigdy nie miałam tak skomplikowanej kuracji, dlatego po prostu zgłupiałam. Tym bardziej,że mój trądzik jest raczej podskórny i nie mam jakichś dziobów czy bolesnych krost non stop.
    Opinie o tym lekarzu były bardzo dobre- wyleczył np: moją babcię z atopowego zapalenia skóry, z którym nie radziło sobie 3 dermatologów. Zwątpiłam dopiero, gdy zobaczyłam konsystencję i przeczytałam o działaniu tych leków. Wszystko na raz jest bez sensu. A już najbardziej poddało w wątpliwość jego skuteczność zapewnienie, że ACnefan działa lekko nawilżająco. PO tych lekach moja buzia jest jak papier ścierny.

    Iwostin nie powoduje u mnie wysypu (może czasem pojawi się jakaś krostka, gdy przesadzę z ilością), ale jako nawilżacz jest dla mnie za słaby. Z kolei srebra koloidalnego używałam na początku mojej kariery, gdy trądzik nie był az tak rozpowszechniony na buzi, ale nic nie zmienił.

    Kupiłam kapsułki osłonowe, bo mi w aptece dopiero powiedzieli, że ten antybiotyk jest tak silny ;/ Ja w ogóle się nie opalam i jestem bladolica :D, ale dermatolog stwierdził tylko, żebym nie przesadzała ze słońcem, co w moim pojęciu było sporym niedopowiedzeniem, bo przy takiej dawce antybiotyków zewnętrznie i wewnętrznie, żaden kontakt ze słońcem nie jest wskazany.

    Mam nadzieję, że Twoja wizyta będzie owocna i, że do tej pory mi twarzy nie wypali, żebyśmy mogły się powspierać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja walczę z trądzikiem od liceum. Sądziłam, że po 20 roku życia sam zniknie, ale nic takiego się nie stało...śmieję się czasem, że pewnie po 50 też będę miała, hahaha:P

      Nie znam tego produktu-Acnefan, także nie powiem o nim nic.
      Przy tej kuracji i przy tym jak mówisz, że masz suchą skórę to może warto zainteresować się cetaphilem? wysuszenie jej to też nie jest dobry pomysł, bo wbrew pozorom skóra trądzikowa potrzebuje nawilżenia.

      U mnie Iwostin spowodował masakrę. Używałam Purritin i było bardzo źle:/ w ogóle mało co mi nie szkodzi na skórę, dlatego też wolę się trzymać sprawdzonych sposobów, które działają.

      Wiem, ten antybiotyk jest bardzo silny dlatego działa. Ale tak jak pisałam- w moim przypadku niestety na krótko. Później krostki wróciły. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie inaczej!

      Też jestem ciekawa co ta dermatolog mi powie, bo już straciłam nadzieję, że będę miała kiedyś zupełnie gładką buzię:/

      Przebywasz może w klimatyzowanych pomieszczeniach? podobno klimatyzacja to najgorsze zło. Ja niestety pracuję w klimatyzowanym pomieszczeniu. Zauważyłam jeszcze we wcześniejszej pracy jak byłam na dłuższym zwolnieniu, że jak nie było mnie tydzień w pracy to krostki znikały. Wróciłam do pracy- znowu się pojawiły. Także coś w tym chyba jest.

      Usuń
  4. Nie przebywam w klimatyzowanym pomieszczeniu, ale ogrzewanie zimą robi swoje na mojej twarzy. Z moich obliczeń wynika, że przygodę z dermatologiem zaczęłam 7 lat temu, a z trądzikiem jeszcze wcześniej. Mam okresowe wzloty i upadki, jeśli chodzi o nadzieję związaną z gładką cerą. Raz rzucam dermatologów w diabły i jestem pogodzona z losem stosując tylko własną pielęgnację, innym razem marzy mi się buzia gładka jak u niemowlaka i podejmuję nierówną walkę. Taka już uroda chyba, ale warto dążyć do lepszego stanu:)
    Niestety, Cetaphil mnie zapychał. Jeszcze nie znalazłam swojego ideału ani w kremie nawilżającym, ani w żelu do mycia twarzy. Całkiem niezły był nawilżający żel z Biedronki, ale w końcu również zaczął mi przesuszać buzię i nie oczyszczał jej dobrze. Złagodzenie pieczenia i ściągnięcia skóry znajduję tylko w płynie micelarnym Dermedic Hydrain 3 Hialuro, bo osławiony micel z Biedronki niestety, mnie zapycha. Sprawdzają się u mnie tylko bardzo lekkie kremy, ale nie nawilżają wystarczająco - trudno zresztą o to przy tej konsystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten micel z biedry też się nie sprawdził. Żel wspominam dobrze, ale nie ten micelarny, a zwykły do mycia twarzy. Teraz jednak zrezygnowałam z jakichkolwiek żeli na rzecz srebra:)

      Spróbuj może tego kremu Himalaya. Nie wiem do końca czy jest on taki sam jak natur riche, ale wydaje się być bardzo podobny. To jedyny krem, który na mnie podziałał. Od czasu natur riche nie stosuję nic innego, bo wszystko inne mnie zapycha. Niestety nie jest już dostępny na allegro, a szkoda:( dlatego po skończeniu natur riche zabiorę się za krem Himalaya.

      Ja mam to samo-z dermatologami. Trochę się już ich boję, bo kasa wydana, a efekty marne lub super, ale krótkotrwałe.

      Usuń
    2. Jestem już po wizycie. Dostałam duac żel do smarowania na całość, nie punktowo. I też poleciła te tabletki 4akne...

      Usuń
  5. Ja jestem wielką fanką wszelkich kasz, przepis z pewnością przetestuję :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl