2012/08/19

Czy wiesz, że królika nie trzeba kupować, ale można zaadoptować?

Króliki w sklepach zoologicznych zazwyczaj są odbierane od króliczej mamy zbyt wcześnie- tak, żeby ludzie ulegli małej, puchatej kulce i ją kupili. Tak, to prawda - sklepy zoologiczne nastawione są tylko na zysk.


Jeśli chcesz królika, wiesz jakie wiążą się z tym wydatki, zalety i wady, jesteś pewna/pewny, że podołasz opiece, to lepiej zaadoptuj królika niż go kupuj.

Ja tak zrobiłam z naszym królikiem.
Opowiem Wam pokrótce jego historię - mała, rozpieszczona dziewczynka dostała pięknego, malutkiego króliczka. Opiekowała się nim jak opiekowała, ale pewnego dnia wpadła na genialny pomysł - wezmę królika do koleżanki. Szkoda tylko, że nie pomyślała, żeby wsadzić go w transporter, zapewnić sianko, bądź inne jedzonko na drogę, tylko włożyła go pod bluzę i poszła. Po drodze zaatakował ją pies, który wyczuł królika. Królik wystraszył się i uciekł. 

Wtedy znalazła go wspaniała kobieta o złotym sercu, która prowadzi domy tymczasowe dla królików (z tego miejsca chciałabym bardzo serdecznie podziękować p.Małgorzacie, która zaopiekowała się królikiem i dzięki której jest on teraz z nami. Dziękuję również za ogromną cierpliwość do moich pytań. Dziękuję również p.Julicie, która dbała o to, aby adopcja przeszła zgodnie z procedurami. Takie kobiety jak Wy to skarb!
Dziękujemy też Gosi, która pomogła nam przetransportować Semira pod drzwi. Bez Ciebie nie dalibyśmy rady!)
Właściciele królika pofatygowali się o ogłoszenia o jego ucieczce, jednak po rozmowie z nimi okazało się, że kupili sobie nową zabawkę i nie byłi zainteresowani poprzednim królikiem.


Ja od dawna rozważałam posiadanie królika. Przeczytałam całą miniaturkębeztajemnic.com od deski do deski. Pewnego dnia trafiłam na stronkę z adopcjami królików prowadzoną przez SPK- Stowarzyszenie Pomocy Królikom. Tam zobaczyłam Bonifacego. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Razem z narzeczonym zdecydowaliśmy się na adopcję. Wypełniliśmy wniosek adopcyjny i czekaliśmy na odzew. Było kilkoro chętnych osób, ale rozmowa adopcyjna pokazała, że to właśnie my go dostaniemy. Najpiękniejszy dzień w moim życiu to ten, kiedy jechaliśmy po odbiór zwierzaczka. Całą drogę zastanawiałam się jak to wszystko teraz się zmieni.

Bonifacy dostał nowe imię, które według nas do niego bardziej pasuje- Semir:)

Zwierzaczek już z nami pół roku, za sobą mamy zabieg kastracji, który był najbardziej stresującym wydarzeniem, które dotychczas mamy za sobą. 
Dwie przeprowadzki przy tym to pikuś, bo nasze zwierzątko mogło się nie wybudzić.
Los jednak chciał inaczej, Semir jest z nami cały i zdrowy.

Wiem, że mogliśmy kupić królika w sklepie, ale adoptując zwierzaka mamy u siebie w mieszkaniu wspaniałą duszyczkę, która nie daj boże mogła być teraz gdzie indziej. 
Każdego dnia dziękuję, że jest z nami, nawet kiedy gryzie w pręty klatki o 4 rano jak opętany;)

Ta historia nie ma na celu promowania SPK, ani nic takiego. Nie jestem powiązana z SPK(no właściwie to jestem, poprzez adopcję, ale to inna kwestia);)


Chcę Wam pokazać, że królik to nie zabawka, a zarazem to, że poprzez adopcję możecie pomóc królikom, które na prawdę potrzebują Waszej pomocy. Wiele z nich bardzo długo oczekuje na nowego właściciela. 

Semir nie potrzebuje już pomocy, ale inne króliki z SPK tak.

Jeśli nie możecie zostać Domem Stałym dla królika, możecie go zaadoptować wirtualnie, bądź zostać wolontariuszami.

Nie bójcie się pomagać!

12 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o SPK i adopcjach królików. Fajnie, że uświadamiasz ludzi o czymś takim :) Ja niestety nie planuję zakupu królika ale z chęcią przeczytałam Twój post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się pomóc kilku małym, bezbronnym duszyczkom:)
      Jeśli nie planujesz kupna króliczka- zawsze możesz jakiegoś potrzebującego zaadoptować wirtualnie;)

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za ten materiał! Ja też adoptowałam uszaka wczoraj, pomimo, ze mam już jednego. Mój Edward został znaleziony przez Straż Miejską w piwnicy, w małej klatce całego zasikanego, wygłodzonego i przestraszonego. Mam w domu królika kupionego w sklepie, kiedy był maluchem, więc mam porównanie. Adpotowane króliki bardzo potrzebują ciepłai miłości. Dlatego (po oswojeniu się z sytuacją) są dużo bardziej przytulaśne. Kleją się do człowieka i chodzą za nim. To wdzięczność za uratowanie .. Tego nie czują uszaki ze sklepu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam doświadczenia w opiece nad królikiem sklepowym, ale to co piszesz- o zapotrzebowaniu na miłość to zdecydowanie prawda. Semir od początku pragnął przytulania i głaskania. Chyba nie miał tego w poprzednim domu:( wydaje mi się również, że adopcyjne króliki potrzebują więcej wyrozumiałości, w końcu niektóre mają swoje traumy- Semir np. boi się bardzo odgłosu otwierania/zamykania zmywarki.

      Usuń
  3. nie sądziłam, że istnieje coś takiego... Ale popieram w 100% tak samo jak adopcje i przemyślany wybór innych zwierzaków. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stowarzyszenie Pomocy Królików to świetna organizacja - prężna i pełna ludzi o wielkich (uszatych) sercach.

    Ja mojego królika zaadoptowałam od.. brata, kiedy wyjechał na stałe do Wielkiej Brytanii. Siwaczek jest angorką i od roku już z nami nie mieszka (ma 9 lat, więc jest na zasłużonej króliczej emeryturze w leśniczówce rodziców). Tu możesz pooglądać jego fotki: http://siwaczek.wordpress.com/

    Cieszę się, że promujesz ideę adopcji - warto też opowiadać o tym dzieciom i uświadamiać, że jest się wtedy króliczym/psim bohaterem, który uratował życie. Dzieci lubią czuć się bohatersko. My uczymy Zuzię czym jest odpowiedzialność i jak ludzie bywają okrutni dla zwierząt.

    Powodzenia z Semirem, bo króliki mają charakterek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem u Cb pierwszy raz ;) Super blog ;)
    Ja już dawno słyszałam o SPK , miałam adoptować , ale jednak kupiłam ;)
    Też mam króliczka (Tosia) , który jest kochanym zwierzaczkiem mimo gryzienia tych prętów w klatce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej kabli nie gryzie...Semir po kastracji dostał jakąś fazę na kable... nie wiem o co chodzi, ale nie podoba mi się to zbytnio...

      Cieszę się, że podoba Ci się D&P blog.Zapraszamy częściej do odwiedzin:))

      Usuń
  6. Semir ma dwóch kolegów świnki morskie Juliana i Oktawiana,jedna z nich jest z adopcji z podobnego miejsca: Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim, także rekomenduje to miejsce. Dobrze, że coraz więcej osób jest "świadomych"!Brawo za wpis i pozdrowienia od prosiaków.M.O.J.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- i z łobuziakiem Oktawianem bardzo się zaprzyjaźnił;)
      Dziękuję, pozdrawiamy z P. i Semirem:)

      Usuń
  7. Widać, że masz dobre serduszko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój komentarz! Zachęcamy do przejrzenia starszych postów. W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy do kontaktu: kontakt@dpblog.pl

Instagram @dpblogpl