Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani

2017/04/20

Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani

Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani
Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani
Orzechy piorące są  w moim domu od dość dawna, jednak dopiero od jakiegoś czasu używam ich także w pielęgnacji włosów. Wcześniej służyły mi głównie jako 'tabletki do zmywarki' czy do prania ubrań. Ekologiczne sprzątanie to moja pasja, odkąd się przeprowadziłam z rodzinnego domu, zaczęłam świadomie podchodzić nie tylko do tego, co jem, ale także co kupuję. 


Minimalizm i ekologiczne podejście do życia

Do sprzątania używam tylko ekologicznych i nieszkodliwych dla zdrowia produktów do czyszczenia, a odkąd przeszłam na dietę wegetariańską  - zwracam również uwagę na to co jem. Świadomość dotknęła także kosmetyki. Wiele produktów wyeliminowałam (szczególnie kosmetyki z SLS), przeszłam na naturalną pielęgnację. Kolejnym krokiem będzie eliminacja nienaturalnej kolorówki i szukanie przyjaznych dla zdrowia zamienników tuszu do rzęs czy cieni do powiek. Na szczęście rynek nie jest już tak ubogi, więc na pewno coś znajdę. Problem będzie pewnie tylko z podkładem, bo mój krem BB Dr G jest niezawodny.

Dlaczego orzechy piorące jako szampon?

Na pomysł używania orzechów piorących jako szampon wpadłam już jakiś czas temu, ale nigdy nie miałam odwagi ich przetestować. Skóra mojej głowy jest alergiczna i często podrażniają ją nawet bardzo delikatne produkty. Przyszedł jednak dzień, w którym skończył się mój ukochany szampon pszeniczno-owsiany Sylveco i musiałam sobie jakoś poradzić. Wspomnę tylko, że był to niedzielny wieczór i żaden sklep, w którym mogłabym kupić mój szampon nie był już otwarty. Przypomniałam sobie o orzechach piorących i uznałam to nawet za idealny moment na ich przetestowanie.

Wywar z orzechów piorących

Znalazłam prosty przepis na wywar z orzechów piorących - 8 do 10 orzechów piorących zagotować w dwóch szklankach wody (500 ml) przez 10 minut. Przepis jest bardzo prosty, więc zabrałam się za gotowanie. To, co mnie zaskoczyło i zaniepokoiło to fakt, że nie przypominało to za nic szamponu, do którego jestem przyzwyczajona - gęstego i pieniącego się chociaż trochę. 

Mając na włosach amlę (i to dość sporą ilość) musiałam zaryzykować. Z olejem na głowie przecież nie wyjdę na ulicę. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się zmyć olej z amli, a dodatkowo włosy po umyciu były bardzo miękkie i puszyste (tego efektu nie chciałam osiągnąć, ale przemilczmy to).

Po tym wydarzeniu szampon, a raczej wywar z orzechów piorących zagościł u mnie na dobre. Moje loki bardzo go polubiły, ale nie tylko one, bo mój portfel także. Kilogram orzechów piorących to koszt około 30-40 zł. z przesyłką. Z czego 500 ml wywaru do włosów robimy z 8-10 skorupek. Wywar ten wystarczy na około 4 użycia. Tak naprawdę musimy mieć tylko 2 szklanki wody oraz pustą butelkę po szamponie, by cieszyć się tanim i naturalnym szamponem do włosów. 
Bloger to tania siła robocza

2017/04/18

Bloger to tania siła robocza

Bloger to tania siła robocza
Bloger to tania siła robocza
Jesteś blogerem? To znaczy, że jesteś tanią siłą roboczą. Tak postrzegają Cię firmy, które chcą nawiązać z Tobą współpracę. Oczywiście nie wszystkie, ale sporo firm pisząc do nas o współpracę postrzega nas jako tanią siłę roboczą. 

Co to jest współpraca barterowa?

Współpraca barterowa jest wtedy, gdy Twoim wynagrodzeniem za wykonaną pracę (w tym przypadku post na blogu, promocja w mediach społecznościowych) jest produkt. Nie dostajesz wynagrodzenia w postaci pieniędzy, a jedynie testowany przez Ciebie produkt, urządzenie itd. Najczęściej współpraca barterowa jest proponowana Blogerom o niskich zasięgach lub przez firmy, które chcą niskim kosztem zareklamować swój produkt na blogach lub w mediach społecznościowych. Dla firmy to właściwie same korzyści - bez ponoszenia specjalnych kosztów (kosztem jest tylko produkt, który dają do testów) otrzymują zasięgi. Ta forma współpracy jest często stosowana przez sklepy internetowe i mniejsze firmy, a także te, które dopiero zaczynają.

Dziękuję, nie współpracujemy barterowo

Na początku prowadzenia bloga, aby zbudować markę i od czegoś zacząć współpracowaliśmy barterowo. Od jakiegoś czasu przestaliśmy przyjmować współprace barterowe, chyba że jest to produkt który bardzo chcemy mieć lub bierzemy barter w kwocie postu sponsorowanego na naszym blogu (również tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest dla nas bardzo interesujący). W innym wypadku nie decydujemy się na barter, bo mamy już wyrobioną markę, na tyle wysokie statystyki, że ta forma współpracy nie jest dla nas opłacalna. Nie widzę nic złego w barterze, ale na dłuższą metę to serio nie jest opłacalne. Chyba, że jesteś Blogerem-Januszem i założyłeś bloga po to, by mieć darmowe produkty. Jeśli tak, spadaj z blogosfery i jej nie psuj. 

Czy współpraca barterowa się opłaca? klik
Dlaczego nie współpracujemy barterowo? Otóż post sponsorowany przy naszych statystykach to koszt kilku tysięcy złotych (nie będę podawać ile, bo zaraz się zleci grono osób, które lubią nam zaglądać w portfel) i po prostu testy produktu wartego dajmy na to 30 lub nawet 100 zł, przygotowanie jego recenzji, zdjęć, promocji w mediach społecznościowych nie jest dla nas w żaden sposób korzystne. Jeśli Tobie to odpowiada - okej, rób swoje dalej. Jednak przyjmując współprace barterowe nigdy nie zaczniesz zarabiać na blogu. Chyba, że piszesz dla siebie - do poduszki, to Twoja decyzja.  

Informacja o tym, że nie współpracujemy barterowo jest widoczna w zakładce współpraca na naszym blogu. Chcemy być fair w stosunku do firm, agencji i osób, które do nas piszą. Po co tracić czas ich i nasz. Jeśli również nie współpracujesz barterowo - napisz o tym w zakładce współpraca, aby ułatwić firmom zadanie, kiedy będą szukać kogoś do promocji swojego produktu.

Jakie powinna wyglądać zakładka 'współpraca'? klik
Niestety mimo takiej informacji nadal otrzymujemy oferty współpracy baterowej. Odpowiadamy wtedy grzecznie, że dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem, ale nie współpracujemy barterowo.


Jak wykorzystać Blogera?

Opowiem Ci trochę o ofertach współpracy na jakie trafiłam na przestrzeni lat (bloguję od 2009 roku). Do dziś bardzo często dostajemy oferty współpracy za kilkaset złotych, czasami nawet za 100 zł. Pamiętaj, że nawet jeśli oferta jest bardzo absurdalna, nie warto tego wytykać. Lepiej, jeśli uprzejmie odmówisz współpracy niż napiszesz długiego e-maila z przytykami. Bez sensu - po co tracić czas. Poza tym nie wiesz czy nie trafisz na tą osobę przy okazji innej współpracy, firmy czy na spotkaniu blogerów. Taka osoba na pewno Cię zapamiętam. Serio, nie warto.


Jak wycenić działania reklamowe na blogu? klik

A z ciekawych ofert, na które trafiłam ostatnio na portalu, który zrzesz Blogerów oraz firmy (Reachablogger) - pojawiło się ogłoszenie z wymaganiami: ponad 10 tys. uu, publikacja postu z 3 linkami do sklepu internetowego, wzmianka w mediach społecznościowych. Ogólnie cuda wianki, a wiesz jaki był budżet zlecenia? 50 zł. netto. Może to i śmieszne, ale niestety na pewno jakiś Bloger się skusił i opublikował za 50 zł. post sponsorowany na swoim blogu, zamieścił 3 odnośniki do sklepu, wspomniał o tym na kanale w SM i jeszcze podziękował za współpracę. To smutne, że Blogerzy nie cenią swojej pracy i swojego czasu. Szkoda tylko, że to psuje blogosferę i  później profesjonalni Blogerzy otrzymują propozycje współpracy za 100 zł. Nie ma się co dziwić, skoro  Blogerzy na to pozwalają. 
Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie

2017/04/13

Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie

Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie
Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie
Od kilku lat nie stosuję już tradycyjnych płynów, proszków do prania i produktów z tzw. 'ostrej chemii'. Środki chemiczne, które używamy do sprzątania nie są obojętne dla naszego zdrowia. Mogą powodować zawroty głowy, migreny, a nawet zaburzenia hormonalne. Po zapoznaniu się z tego typu artykułami stopniowo przechodziłam na ekologiczne produkty, aż w końcu wyeliminowałam szkodliwą chemię z naszego domu.

Mop parowy zamiast zwykłego mopa

O mopie parowym pisałam już kilka razy na blogu. Mopa parowego używam nadal i nie zamieniłabym go na  nic innego. Ogólnie jestem z tego typu ludzi, którzy wolą zainwestować w coś porządnego i cieszyć się tym dłużej. Naszego mopa parowego kupiłam za sprawą programu 'Pani Gadżet' (okej, garnki też kupiłam dzięki temu programowi. Apropo garnków to wkrótce napiszę o nich nowy post, bo przydarzyła nam się bardzo ciekawa rzecz z nimi związana. O tym jednak kiedy indziej).
Zobacz recenzję mopa parowego Black&Decker FSM1630 klik
Mop parowy to genialny wynalazek. Zabija 99% zarazków, jest ekologiczny (do czyszczenia używamy tylko wody) i oszczędny (ponownie odniosę się do tego, że do czyszczenia używamy tylko wodę). Dzięki temu urządzeniu dawno już wyrzuciłam zwykłego mopa i przede wszystkim płyny do czyszczenia podłóg. 


Za pomocą mopa czyszczę nie tylko kafle, czyściłam parkiet w poprzednim domu (w naszym nowym mieszkaniu mamy panele), ale także dywan, za pomocą nakładki  przeznaczonej do czyszczenia dywanów. Dzięki temu urządzeniu nie boję się też o zdrowie naszego uszaka, bo przecież na podłodze spędza większość czasu. Mop to urządzenie bezpieczne nie tylko dla zwierząt, ale także dzieci.


Domestos? Nigdy więcej!

Kiedyś do czyszczenia toalety stosowałam Domestos i tym podobne produkty. Nigdy więcej. Tego typu chemia jest bardzo szkodliwa dla zdrowia i przekonałam się o tym, gdy zaciągnęłam się Domestosem, a później przez 15 minut nie mogłam swobodnie oddychać. Wtedy powiedziałam dość. Obecnie używam zamiennie płynu Sodasan lub Frosch. 

Początkowo myślałam, że ekologiczne produkty nie są tak skuteczne jak tradycyjne. Nie zauważyłam jednak, aby moja toaleta była brudna ;)


Frosch i Sodasan

Najczęściej do czyszczenia używam produktów tych dwóch firm. Obie są bardzo dobre, ale Frosch wyróżnia się jednak zapachami. Ich płyn do mycia kabin nie tylko świetnie usuwa kamień (naprawdę to jeden z lepszych środków na usuwanie kamienia, jakie dotychczas używałam!), ale dodatkowo pięknie pachną. Wspomniany przeze mnie płyn pachnie jak sok winogronowy. Zresztą większość ich produktów pachnie obłędnie. Nie jest to jednak taki sztuczny zapach, a taki, jakbyście mieli przed sobą świeży owoc. 


Jedynie do mycia naczyń używam bezzapachowy płyn do czyszczenia butelek polecany głównie do mycia naczyń dziecięcych. Dlaczego właśnie ten? Otóż dlatego, że w 100% się spłukuje. Mam na tym punkcie straszne schizy i wyczuję źle spłukany płyn nawet w restauracji. Poza tym co to za przyjemność jeść danie z płynem do naczyń?! Okej, okej może większość tego nie wyczuwa, ale ja tak.

Ekologiczne środki czystości są takie drogie!

To mit. Okej, może się wydawać, że ekologiczne produkty są droższe, ale są też wydajniejsze no i przede wszystkim nie są szkodliwe dla Ciebie i reszty domowników, w tym także zwierząt. Poza tym można zaoszczędzić na ekologicznych produktach, bo sporo z nich można zrobić samemu.

Ja często robiłam płyn do mycia kabiny na bazie octu, albo gotuję orzechy piorące i z nich robię mydło do rąk czy szampon do włosów. Kilka łupin orzechów wystarczy też do umycia naczyń w zmywarce (chociaż ja zdecydowanie wolę tabletki do zmywarki firmy Frosch, bo naczynia po nich nie pachną w ogóle. Po orzechach piorących mają specyficzny zapach, który nie do końca mi odpowiada).


Ekologiczny produkt, który będę wkrótce testować

Wkrótce będę też testować kolejny ekologiczny produkt - kule do prania. Jestem bardzo ciekawa ich działania, bo tutaj też orzechy piorące się nie sprawdziły. Podobno do prania można dodawać olejki eteryczne, ale znalezienie olejków, które nie są tłuste to wyczyn i ja takich jeszcze nie znalazłam. 

Dam Wam na pewno znać jak sprawdziły się kule do prania. Dajcie znać w komentarzach czy może z nich korzystaliście i czy jesteście z nich zadowoleni.
Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?

2017/04/11

Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?

Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?
Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?
Poszłam do pracy w wieku 19 lat. To była świadoma decyzja, ponieważ chciałam od najmłodszych lat zdobywać doświadczenie zawodowe. Z przyziemnych spraw - musiałam opłacić studia zaoczne. Te dwie decyzje się ze sobą łączyły. Wybrałam studia zaoczne, żeby pracować. Poszłam do pracy, żeby iść na studia. 

Nie każdy jednak decyduje się na studia zaoczne, wiele młodych ludzi idzie na studia dzienne. Jeszcze więcej całe studia imprezuje i nie robi nic. Garstka w tym czasie zdobywa nie tylko wiedzę, ale także doświadczenie zawodowe.


Najczęściej popełniane błędy w CV

Wydawałoby się, że ten temat był już wałkowaty setki razy i każdy wszystko już wie, a jednak nie. Miałam okazję brać udział w kilku rekrutacjach, widziałam kilkadziesiąt CV i muszę powiedzieć, że jednak nadal ten temat trzeba dalej poruszać.

Najczęściej popełnianym błędem, które miałam okazję spotykać było nieodpowiednie/niskiej jakości zdjęcie. Widziałam wiele różnych, ciekawych rzeczy, ale selfie z windy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Szkoda tylko, że nie pozytywne. Takie zdjęcia oczywiście nie są na miejscu. Pomijam fakt, że w większości krajów nie dodaje się zdjęć do CV, ale niestety w Polsce nadal jest to praktykowane.


Jak stworzyć dobre CV?

W internecie jest tyle szablonów CV, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mimo to jednak 99% osób korzysta z tego samego (nudnego szablonu). Twoje CV musi zrobić dobre pierwsze wrażenie, dlatego warto się wyróżnić ze stosu wydruków. Szablon CV powinien być przede wszystkim czytelny, aby rekruter nie musiał doszukiwać się istotnych informacji. Jesteśmy tylko ludźmi i nikt nie ma doby dłuższej niż 24 godziny. Szanuj zatem czas innych ludzi.

Jeśli wysyłasz swoje CV na terenie Polski - zadbaj, by zdjęcie było odpowiednie. Wszelkie dzióbki, dekolty, bałagan w tle czy samo tło (zdjęcie w windzie, toalecie) odpadają. Najlepsze są zdjęcia na białym tle, w przypadku kobiet w delikatnym makijażu i koszuli. Nie polecam białej koszuli, tutaj sprawdzi się lepiej błękitna, która też sugeruje profesjonalizm fotografowanej osoby.
Właściwie to CV robi pierwsze wrażenie. Jeśli tego nie wykorzystasz, nie zostaniesz zaproszony na rozmowę rekrutacyjną.
W CV jest taka rubryczka jak adres e-mail do kontaktu. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale e-maile kociaczek1@wp.pl czy marta@buziaczek.pl są kompletnie nie na miejscu. Najlepszym wyborem będzie e-mail składający się z imienia i nazwiska pisanego łącznie lub pierwszej litery imienia, kropki i nazwiska. Jeśli obie formy są zajęte, możesz utworzyć e-mail składający się z imienia, nazwiska i Twojego rocznika. To także nie będzie źle odebrane.

Istnieją dwie szkoły, jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe, które wpisujemy w CV. Jedna z nich mówi, aby wpisywać wszystkie miejsca pracy. Druga natomiast sugeruje, aby dopasowywać doświadczenie zawodowe do konkretnego stanowiska. Ja uważam, że ta druga opcja jest lepsza. Wypisz tylko te stanowiska, mówiące o doświadczeniu, które możesz wykorzystać na stanowisku na które aplikujesz. Na przykład - jeśli aplikujesz na pracownika biurowego, nie wpisuj pracy za barem, bo nie ma to nic wspólnego. Warto jednak po boku napisać ile masz łącznie (lat) doświadczenia zawodowego. U mnie wyglądało to tak, że po lewej stronie w CV wpisałam 9 lat doświadczenia, a na środku CV wymieniałam stanowiska potwierdzające moje doświadczenie zawodowe w danej branży. 



Nie mam doświadczenia zawodowego, co wpisać w CV?

W przypadku braku doświadczenia zawodowego warto wpisać dodatkowe działalności m.in. wolontariat czy aktywność w kółkach studenckich, grupach. Jeśli działasz prężnie w harcerstwie, możesz to też śmiało wpisać w swoje CV. Zawsze warto też pochwalić się osiągnięciami - wygrałaś olimpiadę matematyczną na poziomie wojewódzkim? A może odbyłaś staż czy praktyki studenckie? To też wpisz w swoje CV! Opisz dokładnie czym się zajmowałeś (przemilcz parzenie kawy ;) ) i za co byłeś odpowiedzialny. Nie pomijaj tego, bo to jest właśnie Twoje doświadczenie zawodowe, o którym nie warto zapominać. 

W CV możesz także wpisać, że brałeś udział w programie wymiany młodzieży - to przedstawi Cię jako osobę, która łatwo nawiązuje kontakty i jest odpowiedzialna.

Jeśli nie wiesz jak stworzyć dobry list motywacyjny - już wkrótce odpowiemy na to pytanie. Obserwuj nas na naszym fanpage, aby nie przegapić nowej notki. 

Dlaczego nie warto kupić Beauty Blendera Bubble?

2017/04/06

Dlaczego nie warto kupić Beauty Blendera Bubble?

Dlaczego nie warto kupić Beauty Blendera Bubble?
Dlaczego nie warto kupić Beauty Blendera Bubble?
Kiedy tylko zobaczyłam wersję bubble Beauty Blendera, od razu się zakochałam. Uwielbiam jasny róż, a że Piotr o tym wie, te gąbeczki (plus wersja mini do korektora, która świetnie się sprawdza) były moim prezentem na Walentynki. Muszę przyznać, że gąbeczki na żywo wyglądają cudownie. 

Niestety ich jakość pozostawia wiele do życzenia. O ile tradycyjną wersję Beauty Blendera uwielbiam, o tyle ta wersja mnie zawiodła. Razem z Red carpet są na mojej liście 'nigdy więcej nie kupię'. 


Co to jest Beauty Blender?

Beauty Blender to gąbeczka, nazywana potocznie jajeczkiem do makijażu. Kiedy nakładasz za jej pomocą podkład lub krem BB - produkt idealnie stapia się ze skórą. Często słyszę, że oryginalny Beauty Blender jest drogi, ale powiem Wam szczerze, że testowałam zamiennik - Blend it (jeśli jesteście ciekawe porównania gąbeczek, kliknijcie tutaj) i w porównaniu do oryginalnego jajeczka, ta gąbeczka jest wykonana z zupełnie innego materiału. Osoby, które miały styczność z oryginalnym Beauty Blenderem szybko wyczują różnicę. 


Dlaczego Beauty Blender Bubble mnie zawiódł?

Kiedyś myślałam, że kolor Beauty Blendera nie ma znaczenia, dopiero testując różne wersje zaczęłam zauważać różnice. Pisałam o tym nawet post, bo myślę, że każda z Was powinna wiedzieć którą gąbeczkę wybrać dla siebie. I tu powiem jedno - kolor Beauty Blendera ma znaczenie. Moją ulubioną wersją jest tradycyjna, różowa gąbeczka, chociaż czarna też spełnia swoje zadanie. Na pewno nie kupię więcej Beauty Blendera Bubble, bo totalnie mnie zawiódł.

Gąbeczka Beauty Blender Bubble jest śliczna. Jeśli nie widzieliście jeszcze zdjęć na naszym profilu na Instagramie @dpblogpl koniecznie tam zajrzyjcie (będzie nam również bardzo miło, jeśli nas zaobserwujecie). Jasnoróżowe jajeczko do makijażu pasuje do moich klapek z futrem. Co tu dużo mówić - ta wersja jest przeurocza. Niestety kolor schodzi już po 2-3 myciach. Po tym czasie gąbeczka robi się biała. To pierwszy minus. Drugim niewątpliwie jest to, że bardzo ciężko się odmywa krem BB (stosuję ten sam krem BB od lat, więc tu na pewno nie jest winny produkt, bo z pozostałych gąbeczek wypłukuje się bez problemu). Mycie jajeczka do makijażu to istny koszmar. Trzeba spędzić naprawdę sporo czasu, żeby doprowadzić ją do właściwego stanu. 

Wersja bubble mam wrażenie, że jest dużo bardziej miękka niż tradycyjny Beauty Blender (różowy), przez co na początku robiły mi się smugi. W przypadku malutkich Beauty Blenderów do korektora pod oczy nic takiego się nie działo. 


Beauty Blender Bubble to prawdziwy bubel

Mimo, iż ta wersja jest super urocza, niestety nie spełnia swojego zadania. Nakładanie nią kremu BB jest pracochłonne, nie mówiąc już o domywaniu gąbeczki. Po testach gąbeczek Beauty Blender Pro, Red Carpet, Bubble i tradycyjnej - wracam do klasycznej, różowej wersji. Ta sprawdza się u mnie najlepiej. 

Dajcie znać w komentarzach czy chcecie recenzję malutkich Beauty Blenderów do nakładania korektora pod oczy?

Czy warto prowadzić bloga o różnej tematyce?

2017/04/04

Czy warto prowadzić bloga o różnej tematyce?


Do napisania postu natchnęła mnie rozmowa z koleżanką, która myśli o założeniu swojego bloga. Wkroczyłyśmy na temat blogowania, tego jak było u nas na początku blogowania i pojawiło się pytanie - czy warto prowadzić bloga o różnej tematyce, czy jednak skupić się na jednej. To pytanie jest bardzo dobre i sama wiele razy się nad tym zastanawiałam. 


Czy nasz blog jest blogiem wielotematycznym?


Na początku blogowania (2009 roku) nasz blog był w 100% urodowy i opierał się głownie na recenzjach kosmetyków, poradach dotyczących urody i wszystkimi okołourodowymi sprawami. Wtedy prowadziłam bloga sama na platformie blog.pl. Przenosiny bloga na blogspot zrodziły nową nazwę, a także nowy dział, który obecnie nazywa się 'Męskim okiem' i jest skierowany do Panów. W tym dziale pojawiają się m.in. recenzje męskich kosmetyków czy posty na temat gadżetów . Ten dział to miejsce Piotra, więc wtrącam się w jego publikacje ani tematy, które porusza w tym dziale. Razem decydujemy o pozostałych działach oprócz 'Kobiece spojrzenie'. Tutaj rządzę ja. 

Po dodaniu działu dla Panów powstał dział 'Nasz dom', który od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Kiedy zamieszkaliśmy razem, musiałam nauczyć się wielu rzeczy. Nigdy nie interesowałam się tym, że aby wyprać ubrania trzeba je posegregować i kupić kilka rodzajów produktów do prania. To był dla mnie delikatny szok, ale udało mi się wszystkiego nauczyć (co prawda nie obyło się bez kilku pofarbowanych czy skurczonych ubrań, ale dałam radę!). Co ciekawe teraz bardziej cieszę się z rzeczy kupionej do domu niż dla siebie. 


Poradnik Blogera - wielki sukces na naszym blogu!

Ten dział był dla mnie ogromnym eksperymentem. Któregoś dnia rozmawialiśmy z Piotrem na temat blogowania, a także mojego zamiłowania do mediów społecznościowych. Piotr mnie zmotywował do działania i pisania o swoich doświadczeniach związanych z blogowaniem. Nigdy nie pomyślałabym, że ten dział okaże się strzałem w dziesiątkę. Pod koniec lutego prowadziłam nawet live na Instagramie @dpblogpl  na temat blogowania, zarabianiu na blogu i mediach społecznościowych. Wkrótce widzimy się znów na żywo!


Czy warto prowadzić bloga o różnej tematyce?


Znane Blogerki np. Maffashion, Jessica Mercedes, Fashionelka - te dziewczyny kategoryzujemy jako blogerki modowe. Alinę Rose, Red Lipstick Monster - wiemy, że to są dziewczyny zajmujące się kategorią beauty. One odniosły sukces prowadząc bloga o jednej tematyce, z czasem rozszerzając (np. Fashionelka) o posty urodowe czy związane z dekoracją wnętrz. Są jednak zaszufladkowane jako konkretna 'kategoria'. Jeśli ktoś kiedykolwiek miałby zaszufladkować nas - chyba byłby to lifestyle. Na naszym blogu jest zbyt dużo działów, żeby móc przypisać nas do konkretnej kategorii, chociaż na początku nasz blog był beauty blogiem. 

Pod względem pozycjonowania warto prowadzić bloga o różnej tematyce. Różna tematyka potrafi przyciągnąć więcej Czytelników. U nas kolejne działy zostały utworzone wraz z naszym rozwojem - dział 'Rozwój osobisty' powstał, gdy otworzyliśmy firmę i zaczęliśmy pracować na własny rachunek, dział 'Nasz dom', gdy zamieszkaliśmy razem, 'Dieta' gdy przeszliśmy na wegę dietę i zaczęłam modyfikować sporo przepisów, a także tworzyć od podstaw swoje. Wszystko to odbyło się naturalnie i jest oparte o nasze doświadczenia. I chyba właśnie to jest kluczem do sukcesu. 

Nie ważne na jaki temat prowadzisz bloga, jeśli czujesz, że znalazłeś swoją pasję i chcesz się tym podzielić ze światem - zrób to. Przygotuj minimum 7 postów z nowego działu i jeśli to poczujesz, działaj! Możesz też zawsze napisać post na inny temat, niż prowadzisz bloga. To będzie na pewno miła odmiana dla Twoich Czytelników. Może się okaże, że któryś z Twoich Czytelników podziela Twoją pasję i jeśli nie powstanie nowy dział na Twoim blogu, to znajdziesz bratnią duszę. 

Pamiętaj, że blog to Twoje miejsce i Ty decydujesz o tym, co publikujesz. To Ty tu jesteś szefem!

Instagram @dpblogpl