01 grudnia 2016

Świąteczna wishlista 2016

Nie mogę uwierzyć, że mamy dzisiaj 1 grudnia. Święta za pasem, a ja pamiętam jeszcze poprzednie. Czas bardzo szybko leci. Podrzucam Wam moją świąteczną wishlistę, może znajdziecie coś dla siebie (wcale nie kuszę ;)) lub swoich bliskich. 

Niedługo opublikujemy również nasze pomysły na prezenty dla różnych osób - od dziadka (mój dziadek jest bardzo specyficzny i nigdy nic nie chce. Z nim mam zawsze największy problem) po siostrę czy brata. Na pewno każdy znajdzie jakąś inspiracje dopasowaną do swojej rodziny. 

Świąteczna wishlista 2016
Świąteczna wishlista 2016

  • Resibo serum ujędrniające - jest na mojej liście już od dawna i bardzo chcę je wypróbować. Ten produkt jest naturalny i do tego podobno naprawdę działa. Chciałabym je przetestować na własnej skórze, bo 26 lat to idealny moment, żeby zacząć działać przeciwzmarszczkowo (oczywiście wcześniej też można). 
  • Rękawiczki Emu Apollo Bay Chocolate - moje poprzednie rękawiczki okazały się nie być tak wytrzymałe, jak oczekiwałam. Nie są też super ciepłe, a ja niestety jestem zmarzlakiem i potrzebuję ręękawiczek, które ogrzeją moje dłonie nawet w bardzo chłodne dni. 
  • Masełko otulające do ciała Naturativ (możecie je kojarzyć jako Pat&Rub) - uwielbiam je za zapach i działanie. Szybko się wchłania, pachnie karmelem i cytryną i bardzo dobrze nawilża. To mój numer jeden w zimowej pielęgnacji ciała. 
  • Torebka skórzana – Fabioletka black smooth - od dawna marzę o małej torebce, która nada się do stylizacji codziennych, ale także bardziej eleganckich. W końcu znalazłam idealny model na srebrnym łańcuszku (dodatkowy plus, bo bardzo lubię torebki na łańcuszku). Torebka wygląda na bardzo porządną, więc podejrzewam, że posłużyłaby mi kilka ładnych lat.
  • Zoeva paleta cieni au naturel - nie do końca jestem przekonana czy na pewno ta paleta jest tą jedyną, ale zdobyłam zaufanie do firmy Zoeva, ponieważ już prawie rok korzystam z pędzli Zoeva Bamboo i jestem bardzo zadowolona. Jeśli miałabym je kupić jeszcze raz, na pewno bym się nie zawahała. Sprawdź jak sprawdzają się pędzle Zoeva po prawie roku używania (klik)
  • Pomadka Mac Syrup - uwielbiam pomadkę Mac plumful, a Syrup wygląda równie kusząco. Najbardziej lubię pomadki Mac z wykończeniem Lustre, ten efekt najlepiej wygląda na moich ustach. Mac Syrup ma piękny odcień na żywo (przyp. w Galerii Bałtyckiej, w Douglasie są dostępne kosmetyki Mac). Ta pomadka po prostu skradła moje serce.

Dajcie znać co jest na Waszych świątecznych wishlistach? 

29 listopada 2016

Przydatny gadżet do robienia zdjęć smartfonem dla blogerów i nie tylko...

lampa do selfie opinie

Lampa do selfie wydawała nam się zawsze zbędnym gadżetem, ale okazało się, że świetnie sprawdzi się w coraz krótsze dni, kiedy robienie zdjęć na bloga i media społecznościowe jest wyzwaniem. Jeśli i Ty cierpisz na brak światła - to gadżet dla Ciebie!

Nie mamy dobrego aparatu, więc wszystkie zdjęcia  - czy to na bloga, czy media społecznościowe robimy naszymi telefonami (Sony Xperia Z1 compact lub Sony Xperia Z3 compact). Nasze modele nie posiadają super aparatów, ale jeśli się trochę nagimnastykujemy, zrobimy dobre zdjęcia. Największym problemem jesienią i zimą są coraz krótsze dni. Ci, którzy pracują na etat, a blogowaniem zajmują się dodatkowo, wiedzą o czym mowa. Wracasz do domu i nie masz szans na zrobienie dobrych zdjęć? Światło widzisz jedynie w weekendy, kiedy trzaskasz milion zdjęć na cały tydzień? Już nie musisz tego robić. 

Gdzie kupić lampę do smartfona? klik

Zrobienie dobrych zdjęć telefonem to nie lada wyzwanie. Często kombinujemy z różnymi tłami, a także przerabiamy fotki w różnego rodzaju aplikacjach. W naszym obecnym mieszkaniu jest ten problem, że jest ono na zachód, przez co bardzo często występują na naszych zdjęciach cienie, których ciężko się pozbyć. Dobry grafik ogarnąłby to w kilka minut, ale ja w ogóle nie dotykam się grafik, a Piotr jest samoukiem. 

Z pomocą przyszła nam lampa do zdjęć, którą wykorzystujemy praktycznie przy każdym robionym zdjęciu. Dzięki niej zdjęcia są lepiej doświetlone, a dzięki różnym trybom światła. Lampa posiada 9 trybów z czego każdy jest trochę inny. Niektóre z nich mają ciepłą barwę, niektóre zimną oraz każdy posiada różne natężenie światła.
  1. tryb jest bardzo jasny, ciepło-zimy (palą się lampki dające światło ciepłe i zimne)
  2. tryb jest taki sam jak pierwszy, ale jest ciemniejszy
  3. tryb jest podobny do dwóch pierwszych, ale natężenie światła jest dużo mniejsze
  4. tryb jasny, chłodny
  5. tryb o średnim natężeniu, chłodny
  6. tryb o najmniejszym natężeniu, chłodny
  7. tryb o dużym natężeniu, ciepły
  8. tryb o średnim natężeniu, ciepły
  9. tryb o najmniejszym poziomie jasności, ciepły
Lampa Flash Remax jest dostępna w kilku kolorach - złotym, różowym i czarnym. My zdecydowaliśmy się na złotą wersję, bo ta wersja kolorystyczna spodobała nam się najbardziej. Ten gadżet pasuje do każdego modelu smartfona, jego montaż jest bardzo prosty, bo lampa przyczepia na jest na klips. Dodatkowo w pudełku znajdziemy woreczek, który przydaje się, gdy chcemy mieć lampę zawsze przy sobie. Dzięki niemu na pewno się nie porysuje i nie uszkodzi. Gadżet jest bardzo mały i lekki, przez co zmieści się nawet w najmniejszej torebce.

Przejdźmy jednak do tego, co najbardziej interesujące, czyli efekty robienia zdjęć. Po lewej stronie możecie zobaczyć zdjęcie, które zostało zrobione bez lampy, po prawej za to zdjęcie z lampą ustawioną na tryb 5.

lampa do smartfona

Gołym okiem widać, że zdjęcie po prawej jest bardziej doświetlone i dzięki temu również bardziej wyraźne. Zdecydowanie to po prawej bardziej nadaje się do pokazania światu. 

Baterię w lampie ładujemy za pomocą kabla USB podłączonym do komputera. Jedynym minusem jest to, że lampę ładujemy trochę na 'czuja', bo nie świeci się żadna dioda, która informuje nas o tym, czy została naładowana. Przez to możemy być zaskoczeni tym, że podczas robienia zdjęć nagle się rozładuje. 

Według nas to świetny gadżet, który przyda się każdemu blogerowi, ale nie tylko, bo również osobom, które lubią robić zdjęcia swoim smartfonem. 

24 listopada 2016

Pędzle Zoeva po roku używania

Pędzle Zoeva
Pędzle Zoeva
Pędzle Zoeva Bamboo dostałam na początku Grudnia 2015 roku. Minął prawie rok ja je używam. Czy nadal jestem z nich zadowolona? Czy zauważyłam jakieś wady? A może zaczęło wypadać z nich włosie? 

Zapraszam do recenzji pędzli Zoeva Bamboo po prawie roku używania. 

Pędzle Zoeva Bamboo

Jako, że jestem wegetarianką, zdecydowałam się na zestaw Bamboo w tubie - wegański. Początkowo chciałam dobierać pędzle osobno, ale kiedy policzyłam koszty, okazało się że wyjdzie to dużo drożej. Włosie w pędzlach Zoeva Bamboo jest syntetyczne, bardzo miękkie. W skład Luxury Set Vol. 2 wchodzą pędzle: 
  • 103 Defined Buffer (do nakładania podkładu), 
  • 105 Highlight (do różu i rozświetlacza),
  • 109 Face Paint (do konturowania),
  • 128 Cream Cheek (ścięty do różu),
  • 142 Conclear Buffer (do korektora),
  • 227 Soft Definier (do rozcierania cieni),
  • 232 Classic Shader (do nakładania cieni na całą powiekę),
  • 317 Wing Liner (skośny, do kresek)
W zestawie zabrakło mi dwóch rzeczy - szczoteczki do brwi, dlatego kupiłam szczoteczkę Zoevy (szkoda, że jest tylko jedna wersja - czarna. Fajnie, jakby była wersja pasująca do zestawu Bamboo) oraz pędzel 228 - Crease, który używam głównie do rozcierania cieni na dolnej powiece. Jest on cieńszy niż te oferowane w zestawie, więc świetnie się sprawdza w tej roli. Na chwilę obecną nie potrzebuję nic więcej. 

Uszkodzenia pędzli Zoeva

Swoje pędzle używam codziennie lub minimum kilka razy w tygodniu. Z żadnego, nawet najmniejszego pędzla nie wypadł ani jeden włos. W przypadku szczoteczki do brwi, która jest wykonana z włosia naturalnego muszę zaznaczyć, że jest ono bardziej delikatne i kiedy zamykałam tubę, jeden z włosów odgiął się w inną stronę. Musiałam go uciąć, bo nie chciał wrócić na swoje miejsce. 

Oprócz tego nie odnotowałam żadnych urazów, jeśli chodzi o pędzle. Rękojeść również nie uległa zniszczeniu, mimo, że regularnie myję pędzle. Czym myć pędzle? Dowiecie się za chwilę.

Czym myć pędzle Zoeva Bamboo? 

Włosie syntetyczne nie wymaga aż tak dużo zachodu, co naturalne. Dlatego w tym przypadku wystarczy mydło antybakteryjne (np. Protex cream) lub delikatny szampon. Pędzle myję zazwyczaj dwa razy w tygodniu, a kiedy nie mam czasu na umycie - spryskuję je sprayem antybakteryjnym Octenisept. Używam go także po każdym użyciu nie tylko na pędzle, ale także róż i cienie do powiek.

Zobacz jak i czym myć pędzle klik

Po umyciu pędzli nakładam na nie osłonki na pędzle (klik), które faktycznie powodują, że schnące włosie pozostaje na swoim miejscu. Podejrzewam, że to dzięki osłonkom pędzle wyglądają jak nowe.


Czy warto kupić pędzle Zoeva?

Jestem bardzo zadowolona z zestawu pędzli Zoeva Bamboo Luxury Set Vol. 2, a także dodatkowego pędzla, który kupiłam (pędzel 228 - Crease) i szczoteczki do brwi.

Produkty oferowane przez firmę Zoeva, z którymi miałam styczność są wysokiej jakości. Mimo, że dla wielu osób mogą wydawać się drogie - cena jest adekwatna do jakości. Jeśli nadal zastanawiasz się czy warto zainwestować w dobre pędzle, nie wahaj się, bo korzystanie z pędzli Zoeva to naprawdę ogromna przyjemność.


Dajcie znać w komentarzach czy używałyście kiedykolwiek pędzli Zoeva i jakie macie opinie na ich temat. 

22 listopada 2016

Ile za post sponsorowany? Ile za konkurs?

Ile za post sponsorowany? Ile za konkurs?
Ile za post sponsorowany? Ile za konkurs?
Zarabianie na blogu to temat, który był już tu poruszany kilka razy. Jakiś czas temu natknęłam się na pytanie jednej z Blogerek ,,Jakie są ceny za post sponsorowany na blogu, a ile za konkurs''. Odpowiedź jest bardzo prosta, a zależy od wielu czynników.

Statystyki bloga

Pierwszym z kryteriów, jakie warunkują cenę są statystyki bloga. W jednej z książek o blogowaniu, które jakiś czas temu przeczytałam pisało, że za post sponsorowany na blogu, który posiada powyżej 15 tyś. uu (unikalnych użytkowników) powinno się zaśpiewać kwotę czterocyfrową. Czy aby na pewno? Próg 15 tyś uu nie jest jakimś ogromnym wyczynem, więc uważam, że taka kwota jest grubo przesadzona. Trzycyfrowa na pewno będzie ok.

Zobacz także Google Analytics dla zielonych klik

Pamiętaj, że jeśli ktoś proponuje Ci współpracę, albo nawet Ty piszesz do kogoś o współpracę/odpowiadasz na ogłoszenie - musisz wysłać aktualne statystyki bloga. Ja dodatkowo wysyłam z ostatnich 3 miesięcy, żeby osoba zlecająca miała pewność, że wysokie statystyki w poprzednim miesiącu nie były jednorazowym wybrykiem. 

Zakres współpracy na blogu

Nie każda współpraca jest równa innej. Ważne jest ustalenie zakresu współpracy, czyli to, co możemy zaoferować zleceniodawcy. Żeby to zobrazować, wrzucę Wam zakresy współpracy, które oferujemy na naszym blogu (ten sam zakres znajduje się w zakładce 'Współpraca').

Sprawdź jakie zakładki warto mieć na blogu (m.in. zakładkę 'współpraca') klik

Zakresy współpracy na naszym blogu:
  • artykuły sponsorowane
  • konkursy
  • posty sponsorowane w mediach społecznościowych
  • eventy/wyjazdy sponsorowane
  • akcje specjalne
  • patronat medialny
  • kampanie reklamowe z wykorzystaniem wizerunku
Myślę, że jest on jasny dla zleceniodawcy, a nam pozwala wycenić planowaną współpracę, bo cena ostateczna zależy od tego co obejmuje zakres współpracy.  Zleceniodawca może zdecydować się tylko na post sponsorowany na blogu z linkiem dofollow lub post + promocję w mediach społecznościowych + konkurs. Wszystko zależy od tego, co chce osiągnąć i jaki ma budżet. Staramy się być elastyczni i zawsze robić tak, żeby obie strony były zadowolone ze współpracy. 


Widełki, czyli zakres cen za usługi reklamowe na blogu

Kiedyś jedna z początkujących Blogerek zapytała mnie czy są jakieś ogólne widełki cenowe za usługi reklamowe na blogach. Nie i myślę, że raczej nie dojdziemy do tego, bo zarobki na blogach są tematem tabu wśród Blogerów. 

Spotkałam się z ciekawym systemem wyliczania ceny za post sponsorowany na blogu - jeśli masz 5000 uu to powinieneś wycenić go za 500 zł. (odejmujesz jedno zero). Według mnie to słaby pomysł i mówię to z perspektywy osoby, która ma doświadczenie we współpracy z blogerami (sorry, czemu miałabym nie wykorzystać tego, że od tylu lat bloguję i zajmuję się marketingiem internetowym).

Dlaczego nie zarabiasz na swoim blogu, mimo że bardzo tego chcesz? klik

W życiu nie zapłaciłabym za post na blogu z 5000 uu 500 zł. Zawsze pod uwagę biorę statystyki bloga, zaangażowanie (nie tylko na blogu, ale w mediach społecznościowych), a także biorę pod uwagę to, ile pracy trzeba włożyć, aby napisać dany post (z doświadczenia) i na tej podstawie określam czy podana przez Blogera stawka jest rozsądna. W sytuacjach, kiedy uważam, że jest ona zbyt wysoka - targuję się lub proponuję, aby Bloger dał od siebie coś extra (np. promocję w mediach społecznościowych). 

17 listopada 2016

O tym, jak byliśmy jedną nogą w Warszawie

Szukam pracy w Warszawie
Szukam pracy w Warszawie
Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak byliśmy jedną nogą w Warszawie, czyli o niezrealizowanej wyprowadzce z Gdańska do stolicy. 

Kiedy mieliśmy gorszy okres w życiu, bo nasze źródła dochodów znacznie się skurczyły, przerabialiśmy różne opcje. Od szukania pracy na etacie (jeśli śledzicie bloga to wiecie, że prowadzimy z Piotrem firmę, która zajmuje się szeroko pojętymi działaniami w mediach społecznościowych. Zainteresowanych zapraszam na naszą stronę www).

Trzeba znaleźć w życiu drogę zawodową, którą chce się podążać i za wszelką cenę nią kroczyć.

Jeśli jesteście na takim etapie swojego życia, rozważcie wszystkie opcje. Taka decyzja nie jest łatwa, ale czasami warto zaryzykować niż tkwić w nijakości. Poza tym pieniądze kiedyś się kończą (coś o tym wiemy) i zaczyna się etap zadłużania, z którego wcale tak łatwo i szybko wyjść się nie da. Oczywiście dużo łatwiej jest, kiedy są bliscy, którzy pomogą. Niemniej jednak nie zawsze można na nich liczyć, a poza tym to błędne koło - zadłużanie się nic nie da. O tym też coś wiemy.


Dlaczego warto prowadzić własną działalność?


Własna działalność to duży komfort - nie musimy wychodzić z domu, mamy różnych klientów i to my decydujemy z kim podejmiemy współpracę. Niemniej jednak nie zawsze jest kolorowo, bo klient może zrezygnować z dalszej współpracy, a my nie będziemy na to przygotowani (o tym, że warto mieć oszczędności powstanie odrębny post). 

W pewnym momencie trzeba po prostu wziąć się w garść i zacząć działać. 

Mieliśmy klienta, dla którego realizowaliśmy dwa projekty. Zaangażowaliśmy się w wykonywaną pracę w 150 %, potrafiliśmy poświęcać nawet nasz czas, w których powinno się spać, a nie pracować. Doszło nawet do tego, że zrezygnowałam z wykonywania innego projektu, na rzecz tego klienta. Po kilku miesiącach współpracy z przyczyn niezależnych od nas musieliśmy się rozstać. 

To był dla nas trudny czas, szczególnie dlatego, że jak pisałam wyżej - zrezygnowaliśmy z jednego z klientów na rzecz tych projektów. Zaczęliśmy rozważać różne opcje przyszłości. Jedną z nich była przeprowadzka tam, gdzie bez problemów znaleźlibyśmy pracę z naszym dotychczasowym doświadczeniem - do Warszawy.


Czy żałujemy naszej decyzji o pozostaniu w Trójmieście?


Przez pewien okres czasu bywaliśmy w Warszawie średnio raz w tygodniu na rozmowach o pracę. I tak było przez ponad miesiąc. Aż w końcu padliśmy zmęczeni i zrezygnowani, ale zdecydowaliśmy się nie poddawać i robić dalej swoje (mimo, że było naprawdę ciężko).

Żadna decyzja nie jest łatwa, bo niesie za sobą ryzyko porażki.

Obecnie mamy na tapecie pewien projekt, który daje nam dużego, motywacyjnego kopa do działania. Zapewne już niedługo o nim usłyszycie, ponieważ planujemy małą burzę w sieci związaną właśnie z tym projektem. Póki co nie chcemy zdradzać szczegółów, powiem tylko, że jest to projekt związany z tym, co kobiety kochają najbardziej ;)

Nie wiadomo, co przyniesie nam los, ale cieszymy się z podjęcia decyzji o zostaniu w Gdańsku i dania z siebie jeszcze więcej, by realizować nasze marzenia.