Brand 24 - co to jest monitoring internetu?

2017/04/27

Brand 24 - co to jest monitoring internetu?



Brand 24 znam chyba od początku jego istnienia. Od razu zaznaczam, że nie jest to post sponsorowany, a jedynie moja opinia na temat tego narzędzia do monitoringu, którą sobie wyrobiłam na przestrzeni lat korzystania.

Co to jest Brand 24
Szafa paryżanki, a szafa minimalistki

2017/04/26

Szafa paryżanki, a szafa minimalistki

Szafa paryżanki, a szafa minimalistki
Szafa paryżanki, a szafa minimalistki
Czytając książkę Bądź chic! Émilie Albertini dostrzegłam pewne podobieństwa między szafą paryżanki, a szafą minimalistki. Ubrania paryżanek są klasyczne i dobrej jakości. To tak jak w szafie minimalistki, prawda? Czytając książkę Bądź chic! olśniło mnie dlaczego tak bardzo lubię styl paryżanek.


Jak zmieniał się mój styl na przestrzeni lat?

Mój styl na przestrzeni lat bardzo się zmienił. Duży wpływ na moją szafę miała korporacja, w której pracowałam i wymóg noszenia eleganckich ubrań. Polubiłam klasyczne, eleganckie stroje, ale nadal nie jestem przekonana do spodni materiałowych. Zdecydowanie wolę jeansy i te w dwóch kolorach są w mojej szafie (jaśniejsze i ciemniejsze). Przy okazji jeansów - od kilku lat kupuję jeansy High Waist Hannah tylko w Cubusie. Ten model bardzo mi pasuje pod względem wykonania, dobrze się w nich czuję (nie przepadam za biodrówkami i długo szukałam jeansów z wysokim stanem), dodatkowo nie niszczą się tak szybko jak jeansy, które kupowałam w H&M czy Reserved.

Mała czarna, czyli sukienka, która powinna być w każdej szafie klik

W liceum najczęściej sięgałam po jeansy (rurki), t-shirt i bluzę. Do tego sportowe buty. Ten styl bardzo mi odpowiadał, bo wtedy najważniejsza była dla mnie wygoda. Idąc na studia mój styl stał się bardziej kobiecy. W czasie studiów zaczęłam też swoją pierwszą pracę w salonie fryzjerskim na recepcji. Rozpoczęcie pracy miało też wpływ na to, co zaczęłam nosić. T-shirt zamieniłam na kobiece bluzki, bluzy na kardigany, zaczęłam nosić buty na obcasie, chociaż nadal sięgałam po wygodne adidasy i bluzy. To był też czas, kiedy zaczęłam nosić makijaż. Wcześniej w ogóle się nie malowałam, chyba że na imprezy. Do szkoły nigdy, bo w moim liceum dyrektorka wprowadziła zakaz makijażu. Co ciekawe gimnazjalistki chodziły wymalowane i nikt nie robił z tego wielkiego problemu.

stylizacja wiosenna
stylizacja w moim aktualnym stylu
Bluzka w grochy (podobna bluzka) - klik
Jeansy - klik
Beżowy trencz klik
Srebrny zegarek klik
Torebka MK Jet Set klik (taniej -15%)
Baleriny Zing klik

Jak już wspomniałam na początku notki - pracowałam w korporacji, w której od poniedziałku do czwartku obowiązywały eleganckie, biurowe stroje. Niedopuszczalne były odkryte buty, jeansy czy krzykliwe stroje. Wtedy pokochałam klasyczne i eleganckie stylizacje. Moja szafa zmieniła się diametralnie. Powyrzucałam/pooddawałam 95% swoich ubrań i poszłam na wielkie zakupy. Zaczęłam nosić koszule, materiałowe spodnie (z którymi się nie polubiliśmy) czy marynarki (które są ze mną do dziś).

Szafa paryżanki i minimalistki

Był taki okres w życiu, kiedy stawałam przed moją szafą i mówiłam, że nie mam co ubrać. To chyba klasyczna sytuacja, znana większości kobiet. Ja też należałam do tej grupy, do momentu przeczytania książki Slow Fashion. Ta książka kompletnie zmieniła moje życie, bo zaczęłam zwracać uwagę na jakość ubrań, a moja szafa mimo znacznego ograniczenia ilości ubrań należy teraz do bardzo zorganizowanych.

Książka, a raczej poradnik na temat ubierania jest świetnym źródłem inspiracji. W poradniku są zawarte właściwie najpotrzebniejsze ubrania i dodatki, które pozwolą zbudować szafę minimalistycznej paryżanki. Najfajniejsze jest to, że często podawane są konkretne modele butów czy torebek, które sprawdzą się na każdą okazję. Oczywiście nie musimy się tym sugerować tzn. kupować konkretnie TEGO modelu, ale jest to pewnego rodzaju inspiracją.

Minimalizm kosmetyczny - jak uporządkować swoje kosmetyki? klik

Dzięki temu poradnikowi zdałam sobie sprawę z braków, które mam w szafie (a wydawało mi się, że wszystko mam). Okazało się, że największe braki mam w...butach. Co prawda, to prawda - brakuje mi oksfordów, japonek na lato i płaskich sandałów. No i trencz. Tylko tutaj jest większy problem - w sklepach są trencze tylko ze słabym składem (przejrzałam trencze w Zarze, H&M, Reserved, Mango i brakuje mi już pomysłów, gdzie znaleźć coś porządnego). W weekend wybiorę się do TK Maxxa z nadzieją, że może w końcu uda mi się znaleźć porządny trencz na wiosnę.

Według mnie warto mieć w domu poradnik na temat ubierania, który jest bardzo pomocny nie tylko w kompletowaniu szafy, ale także w dni, kiedy totalnie nie wiesz w co się ubrać. Jeśli borykasz się z tym problemem, ta książka na pewno pomoże Ci okiełznać Twoją szafę.
Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani

2017/04/20

Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani

Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani
Szampon z orzechów piorących - naturalny i tani
Orzechy piorące są  w moim domu od dość dawna, jednak dopiero od jakiegoś czasu używam ich także w pielęgnacji włosów. Wcześniej służyły mi głównie jako 'tabletki do zmywarki' czy do prania ubrań. Ekologiczne sprzątanie to moja pasja, odkąd się przeprowadziłam z rodzinnego domu, zaczęłam świadomie podchodzić nie tylko do tego, co jem, ale także co kupuję. 


Minimalizm i ekologiczne podejście do życia

Do sprzątania używam tylko ekologicznych i nieszkodliwych dla zdrowia produktów do czyszczenia, a odkąd przeszłam na dietę wegetariańską  - zwracam również uwagę na to co jem. Świadomość dotknęła także kosmetyki. Wiele produktów wyeliminowałam (szczególnie kosmetyki z SLS), przeszłam na naturalną pielęgnację. Kolejnym krokiem będzie eliminacja nienaturalnej kolorówki i szukanie przyjaznych dla zdrowia zamienników tuszu do rzęs czy cieni do powiek. Na szczęście rynek nie jest już tak ubogi, więc na pewno coś znajdę. Problem będzie pewnie tylko z podkładem, bo mój krem BB Dr G jest niezawodny.

Dlaczego orzechy piorące jako szampon?

Na pomysł używania orzechów piorących jako szampon wpadłam już jakiś czas temu, ale nigdy nie miałam odwagi ich przetestować. Skóra mojej głowy jest alergiczna i często podrażniają ją nawet bardzo delikatne produkty. Przyszedł jednak dzień, w którym skończył się mój ukochany szampon pszeniczno-owsiany Sylveco i musiałam sobie jakoś poradzić. Wspomnę tylko, że był to niedzielny wieczór i żaden sklep, w którym mogłabym kupić mój szampon nie był już otwarty. Przypomniałam sobie o orzechach piorących i uznałam to nawet za idealny moment na ich przetestowanie.

Wywar z orzechów piorących

Znalazłam prosty przepis na wywar z orzechów piorących - 8 do 10 orzechów piorących zagotować w dwóch szklankach wody (500 ml) przez 10 minut. Przepis jest bardzo prosty, więc zabrałam się za gotowanie. To, co mnie zaskoczyło i zaniepokoiło to fakt, że nie przypominało to za nic szamponu, do którego jestem przyzwyczajona - gęstego i pieniącego się chociaż trochę. 

Mając na włosach amlę (i to dość sporą ilość) musiałam zaryzykować. Z olejem na głowie przecież nie wyjdę na ulicę. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się zmyć olej z amli, a dodatkowo włosy po umyciu były bardzo miękkie i puszyste (tego efektu nie chciałam osiągnąć, ale przemilczmy to).

Po tym wydarzeniu szampon, a raczej wywar z orzechów piorących zagościł u mnie na dobre. Moje loki bardzo go polubiły, ale nie tylko one, bo mój portfel także. Kilogram orzechów piorących to koszt około 30-40 zł. z przesyłką. Z czego 500 ml wywaru do włosów robimy z 8-10 skorupek. Wywar ten wystarczy na około 4 użycia. Tak naprawdę musimy mieć tylko 2 szklanki wody oraz pustą butelkę po szamponie, by cieszyć się tanim i naturalnym szamponem do włosów. 
Bloger to tania siła robocza

2017/04/18

Bloger to tania siła robocza

Bloger to tania siła robocza
Bloger to tania siła robocza
Jesteś blogerem? To znaczy, że jesteś tanią siłą roboczą. Tak postrzegają Cię firmy, które chcą nawiązać z Tobą współpracę. Oczywiście nie wszystkie, ale sporo firm pisząc do nas o współpracę postrzega nas jako tanią siłę roboczą. 

Co to jest współpraca barterowa?

Współpraca barterowa jest wtedy, gdy Twoim wynagrodzeniem za wykonaną pracę (w tym przypadku post na blogu, promocja w mediach społecznościowych) jest produkt. Nie dostajesz wynagrodzenia w postaci pieniędzy, a jedynie testowany przez Ciebie produkt, urządzenie itd. Najczęściej współpraca barterowa jest proponowana Blogerom o niskich zasięgach lub przez firmy, które chcą niskim kosztem zareklamować swój produkt na blogach lub w mediach społecznościowych. Dla firmy to właściwie same korzyści - bez ponoszenia specjalnych kosztów (kosztem jest tylko produkt, który dają do testów) otrzymują zasięgi. Ta forma współpracy jest często stosowana przez sklepy internetowe i mniejsze firmy, a także te, które dopiero zaczynają.

Dziękuję, nie współpracujemy barterowo

Na początku prowadzenia bloga, aby zbudować markę i od czegoś zacząć współpracowaliśmy barterowo. Od jakiegoś czasu przestaliśmy przyjmować współprace barterowe, chyba że jest to produkt który bardzo chcemy mieć lub bierzemy barter w kwocie postu sponsorowanego na naszym blogu (również tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest dla nas bardzo interesujący). W innym wypadku nie decydujemy się na barter, bo mamy już wyrobioną markę, na tyle wysokie statystyki, że ta forma współpracy nie jest dla nas opłacalna. Nie widzę nic złego w barterze, ale na dłuższą metę to serio nie jest opłacalne. Chyba, że jesteś Blogerem-Januszem i założyłeś bloga po to, by mieć darmowe produkty. Jeśli tak, spadaj z blogosfery i jej nie psuj. 

Czy współpraca barterowa się opłaca? klik
Dlaczego nie współpracujemy barterowo? Otóż post sponsorowany przy naszych statystykach to koszt kilku tysięcy złotych (nie będę podawać ile, bo zaraz się zleci grono osób, które lubią nam zaglądać w portfel) i po prostu testy produktu wartego dajmy na to 30 lub nawet 100 zł, przygotowanie jego recenzji, zdjęć, promocji w mediach społecznościowych nie jest dla nas w żaden sposób korzystne. Jeśli Tobie to odpowiada - okej, rób swoje dalej. Jednak przyjmując współprace barterowe nigdy nie zaczniesz zarabiać na blogu. Chyba, że piszesz dla siebie - do poduszki, to Twoja decyzja.  

Informacja o tym, że nie współpracujemy barterowo jest widoczna w zakładce współpraca na naszym blogu. Chcemy być fair w stosunku do firm, agencji i osób, które do nas piszą. Po co tracić czas ich i nasz. Jeśli również nie współpracujesz barterowo - napisz o tym w zakładce współpraca, aby ułatwić firmom zadanie, kiedy będą szukać kogoś do promocji swojego produktu.

Jakie powinna wyglądać zakładka 'współpraca'? klik
Niestety mimo takiej informacji nadal otrzymujemy oferty współpracy baterowej. Odpowiadamy wtedy grzecznie, że dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem, ale nie współpracujemy barterowo.


Jak wykorzystać Blogera?

Opowiem Ci trochę o ofertach współpracy na jakie trafiłam na przestrzeni lat (bloguję od 2009 roku). Do dziś bardzo często dostajemy oferty współpracy za kilkaset złotych, czasami nawet za 100 zł. Pamiętaj, że nawet jeśli oferta jest bardzo absurdalna, nie warto tego wytykać. Lepiej, jeśli uprzejmie odmówisz współpracy niż napiszesz długiego e-maila z przytykami. Bez sensu - po co tracić czas. Poza tym nie wiesz czy nie trafisz na tą osobę przy okazji innej współpracy, firmy czy na spotkaniu blogerów. Taka osoba na pewno Cię zapamiętam. Serio, nie warto.


Jak wycenić działania reklamowe na blogu? klik

A z ciekawych ofert, na które trafiłam ostatnio na portalu, który zrzesz Blogerów oraz firmy (Reachablogger) - pojawiło się ogłoszenie z wymaganiami: ponad 10 tys. uu, publikacja postu z 3 linkami do sklepu internetowego, wzmianka w mediach społecznościowych. Ogólnie cuda wianki, a wiesz jaki był budżet zlecenia? 50 zł. netto. Może to i śmieszne, ale niestety na pewno jakiś Bloger się skusił i opublikował za 50 zł. post sponsorowany na swoim blogu, zamieścił 3 odnośniki do sklepu, wspomniał o tym na kanale w SM i jeszcze podziękował za współpracę. To smutne, że Blogerzy nie cenią swojej pracy i swojego czasu. Szkoda tylko, że to psuje blogosferę i  później profesjonalni Blogerzy otrzymują propozycje współpracy za 100 zł. Nie ma się co dziwić, skoro  Blogerzy na to pozwalają. 
Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie

2017/04/13

Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie

Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie
Eko dom, czyli ekologiczne sprzątanie
Od kilku lat nie stosuję już tradycyjnych płynów, proszków do prania i produktów z tzw. 'ostrej chemii'. Środki chemiczne, które używamy do sprzątania nie są obojętne dla naszego zdrowia. Mogą powodować zawroty głowy, migreny, a nawet zaburzenia hormonalne. Po zapoznaniu się z tego typu artykułami stopniowo przechodziłam na ekologiczne produkty, aż w końcu wyeliminowałam szkodliwą chemię z naszego domu.

Mop parowy zamiast zwykłego mopa

O mopie parowym pisałam już kilka razy na blogu. Mopa parowego używam nadal i nie zamieniłabym go na  nic innego. Ogólnie jestem z tego typu ludzi, którzy wolą zainwestować w coś porządnego i cieszyć się tym dłużej. Naszego mopa parowego kupiłam za sprawą programu 'Pani Gadżet' (okej, garnki też kupiłam dzięki temu programowi. Apropo garnków to wkrótce napiszę o nich nowy post, bo przydarzyła nam się bardzo ciekawa rzecz z nimi związana. O tym jednak kiedy indziej).
Zobacz recenzję mopa parowego Black&Decker FSM1630 klik
Mop parowy to genialny wynalazek. Zabija 99% zarazków, jest ekologiczny (do czyszczenia używamy tylko wody) i oszczędny (ponownie odniosę się do tego, że do czyszczenia używamy tylko wodę). Dzięki temu urządzeniu dawno już wyrzuciłam zwykłego mopa i przede wszystkim płyny do czyszczenia podłóg. 


Za pomocą mopa czyszczę nie tylko kafle, czyściłam parkiet w poprzednim domu (w naszym nowym mieszkaniu mamy panele), ale także dywan, za pomocą nakładki  przeznaczonej do czyszczenia dywanów. Dzięki temu urządzeniu nie boję się też o zdrowie naszego uszaka, bo przecież na podłodze spędza większość czasu. Mop to urządzenie bezpieczne nie tylko dla zwierząt, ale także dzieci.


Domestos? Nigdy więcej!

Kiedyś do czyszczenia toalety stosowałam Domestos i tym podobne produkty. Nigdy więcej. Tego typu chemia jest bardzo szkodliwa dla zdrowia i przekonałam się o tym, gdy zaciągnęłam się Domestosem, a później przez 15 minut nie mogłam swobodnie oddychać. Wtedy powiedziałam dość. Obecnie używam zamiennie płynu Sodasan lub Frosch. 

Początkowo myślałam, że ekologiczne produkty nie są tak skuteczne jak tradycyjne. Nie zauważyłam jednak, aby moja toaleta była brudna ;)


Frosch i Sodasan

Najczęściej do czyszczenia używam produktów tych dwóch firm. Obie są bardzo dobre, ale Frosch wyróżnia się jednak zapachami. Ich płyn do mycia kabin nie tylko świetnie usuwa kamień (naprawdę to jeden z lepszych środków na usuwanie kamienia, jakie dotychczas używałam!), ale dodatkowo pięknie pachną. Wspomniany przeze mnie płyn pachnie jak sok winogronowy. Zresztą większość ich produktów pachnie obłędnie. Nie jest to jednak taki sztuczny zapach, a taki, jakbyście mieli przed sobą świeży owoc. 


Jedynie do mycia naczyń używam bezzapachowy płyn do czyszczenia butelek polecany głównie do mycia naczyń dziecięcych. Dlaczego właśnie ten? Otóż dlatego, że w 100% się spłukuje. Mam na tym punkcie straszne schizy i wyczuję źle spłukany płyn nawet w restauracji. Poza tym co to za przyjemność jeść danie z płynem do naczyń?! Okej, okej może większość tego nie wyczuwa, ale ja tak.

Ekologiczne środki czystości są takie drogie!

To mit. Okej, może się wydawać, że ekologiczne produkty są droższe, ale są też wydajniejsze no i przede wszystkim nie są szkodliwe dla Ciebie i reszty domowników, w tym także zwierząt. Poza tym można zaoszczędzić na ekologicznych produktach, bo sporo z nich można zrobić samemu.

Ja często robiłam płyn do mycia kabiny na bazie octu, albo gotuję orzechy piorące i z nich robię mydło do rąk czy szampon do włosów. Kilka łupin orzechów wystarczy też do umycia naczyń w zmywarce (chociaż ja zdecydowanie wolę tabletki do zmywarki firmy Frosch, bo naczynia po nich nie pachną w ogóle. Po orzechach piorących mają specyficzny zapach, który nie do końca mi odpowiada).


Ekologiczny produkt, który będę wkrótce testować

Wkrótce będę też testować kolejny ekologiczny produkt - kule do prania. Jestem bardzo ciekawa ich działania, bo tutaj też orzechy piorące się nie sprawdziły. Podobno do prania można dodawać olejki eteryczne, ale znalezienie olejków, które nie są tłuste to wyczyn i ja takich jeszcze nie znalazłam. 

Dam Wam na pewno znać jak sprawdziły się kule do prania. Dajcie znać w komentarzach czy może z nich korzystaliście i czy jesteście z nich zadowoleni.
Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?

2017/04/11

Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?

Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?
Co wpisać w CV, jeśli nie masz doświadczenia?
Poszłam do pracy w wieku 19 lat. To była świadoma decyzja, ponieważ chciałam od najmłodszych lat zdobywać doświadczenie zawodowe. Z przyziemnych spraw - musiałam opłacić studia zaoczne. Te dwie decyzje się ze sobą łączyły. Wybrałam studia zaoczne, żeby pracować. Poszłam do pracy, żeby iść na studia. 

Nie każdy jednak decyduje się na studia zaoczne, wiele młodych ludzi idzie na studia dzienne. Jeszcze więcej całe studia imprezuje i nie robi nic. Garstka w tym czasie zdobywa nie tylko wiedzę, ale także doświadczenie zawodowe.


Najczęściej popełniane błędy w CV

Wydawałoby się, że ten temat był już wałkowaty setki razy i każdy wszystko już wie, a jednak nie. Miałam okazję brać udział w kilku rekrutacjach, widziałam kilkadziesiąt CV i muszę powiedzieć, że jednak nadal ten temat trzeba dalej poruszać.

Najczęściej popełnianym błędem, które miałam okazję spotykać było nieodpowiednie/niskiej jakości zdjęcie. Widziałam wiele różnych, ciekawych rzeczy, ale selfie z windy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Szkoda tylko, że nie pozytywne. Takie zdjęcia oczywiście nie są na miejscu. Pomijam fakt, że w większości krajów nie dodaje się zdjęć do CV, ale niestety w Polsce nadal jest to praktykowane.


Jak stworzyć dobre CV?

W internecie jest tyle szablonów CV, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mimo to jednak 99% osób korzysta z tego samego (nudnego szablonu). Twoje CV musi zrobić dobre pierwsze wrażenie, dlatego warto się wyróżnić ze stosu wydruków. Szablon CV powinien być przede wszystkim czytelny, aby rekruter nie musiał doszukiwać się istotnych informacji. Jesteśmy tylko ludźmi i nikt nie ma doby dłuższej niż 24 godziny. Szanuj zatem czas innych ludzi.

Jeśli wysyłasz swoje CV na terenie Polski - zadbaj, by zdjęcie było odpowiednie. Wszelkie dzióbki, dekolty, bałagan w tle czy samo tło (zdjęcie w windzie, toalecie) odpadają. Najlepsze są zdjęcia na białym tle, w przypadku kobiet w delikatnym makijażu i koszuli. Nie polecam białej koszuli, tutaj sprawdzi się lepiej błękitna, która też sugeruje profesjonalizm fotografowanej osoby.
Właściwie to CV robi pierwsze wrażenie. Jeśli tego nie wykorzystasz, nie zostaniesz zaproszony na rozmowę rekrutacyjną.
W CV jest taka rubryczka jak adres e-mail do kontaktu. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale e-maile kociaczek1@wp.pl czy marta@buziaczek.pl są kompletnie nie na miejscu. Najlepszym wyborem będzie e-mail składający się z imienia i nazwiska pisanego łącznie lub pierwszej litery imienia, kropki i nazwiska. Jeśli obie formy są zajęte, możesz utworzyć e-mail składający się z imienia, nazwiska i Twojego rocznika. To także nie będzie źle odebrane.

Istnieją dwie szkoły, jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe, które wpisujemy w CV. Jedna z nich mówi, aby wpisywać wszystkie miejsca pracy. Druga natomiast sugeruje, aby dopasowywać doświadczenie zawodowe do konkretnego stanowiska. Ja uważam, że ta druga opcja jest lepsza. Wypisz tylko te stanowiska, mówiące o doświadczeniu, które możesz wykorzystać na stanowisku na które aplikujesz. Na przykład - jeśli aplikujesz na pracownika biurowego, nie wpisuj pracy za barem, bo nie ma to nic wspólnego. Warto jednak po boku napisać ile masz łącznie (lat) doświadczenia zawodowego. U mnie wyglądało to tak, że po lewej stronie w CV wpisałam 9 lat doświadczenia, a na środku CV wymieniałam stanowiska potwierdzające moje doświadczenie zawodowe w danej branży. 



Nie mam doświadczenia zawodowego, co wpisać w CV?

W przypadku braku doświadczenia zawodowego warto wpisać dodatkowe działalności m.in. wolontariat czy aktywność w kółkach studenckich, grupach. Jeśli działasz prężnie w harcerstwie, możesz to też śmiało wpisać w swoje CV. Zawsze warto też pochwalić się osiągnięciami - wygrałaś olimpiadę matematyczną na poziomie wojewódzkim? A może odbyłaś staż czy praktyki studenckie? To też wpisz w swoje CV! Opisz dokładnie czym się zajmowałeś (przemilcz parzenie kawy ;) ) i za co byłeś odpowiedzialny. Nie pomijaj tego, bo to jest właśnie Twoje doświadczenie zawodowe, o którym nie warto zapominać. 

W CV możesz także wpisać, że brałeś udział w programie wymiany młodzieży - to przedstawi Cię jako osobę, która łatwo nawiązuje kontakty i jest odpowiedzialna.

Jeśli nie wiesz jak stworzyć dobry list motywacyjny - już wkrótce odpowiemy na to pytanie. Obserwuj nas na naszym fanpage, aby nie przegapić nowej notki. 

Instagram @dpblogpl