29 września 2016

Czy wszystko jest takie, jakie nam się wydaje?

Czy wszystko jest takie, jakie nam się wydaje?
Czy wszystko jest takie, jakie nam się wydaje?
Zainspirowana książką 18 minut Petera Bregmana chciałabym Wam podrzucić kilka przemyśleń na temat kierowania się w życiu założeniami, a nie doświadczeniami. Peter Bregman w swojej książce radzi, aby najpierw określić 4 obszary działania, na których nam zależy i o które chcemy zawalczyć (o tym, żeby nie tkwić w miejscu pracy, którego się nie lubi nie będę mówić po raz kolejny). 

Założenia i przekonania kontra rzeczywistość


Peter Bregman w swojej książce opisuje przypadek, kiedy wybrał się na narty. Zakładał, że skoro jest wiosna, to na pewno musi być ciepło. Skończyło się odmrożeniem palców u stóp. Inny przypadek - jakiś tydzień temu musiałam pojechać do biura.

W życiu często kierujemy się naszymi wyobrażeniami. Szukamy potwierdzeń na to, że coś powinno być takie, jakie jest w naszym przekonaniu.

Zakładałam, że skoro dzień wcześniej było ciepło i nadal jest lato, to znaczy że w tym konkretnym dniu też musi być ciepło. Następnego dnia obudziłam się z bólem gardła i gorączką. Przemarzłam, bo ubrałam się za lekko. Oczywiście sprawdziłam przed wyjściem temperaturę, ale zakładałam, że skoro nadal jest lato, musi też być ciepło. 

To dało mi do myślenia. W życiu często kierujemy się naszymi wyobrażeniami. Szukamy potwierdzeń na to, że coś powinno być takie, jakie jest w naszym przekonaniu. Zamiast iść dalej, szukać nowych rozwiązań oczekujemy, że otaczający nas świat będzie taki, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni.

Jak odróżnić iluzję przekonań od rzeczywistości?


Co w tym przypadku jest najlepszym rozwiązaniem? Czerpanie nauki z doświadczeń. Zamiast szukać potwierdzenia na to, że coś jest idealne musimy znaleźć niedoskonałości (projektu, a czasami nawet siebie). Nie jest to łatwe, bo jeśli żyjemy przez wiele lat w myśleniu o tym, że coś jest doskonałe ciężko nam spojrzeć krytycznie na to krytycznym okiem. 

Warto w tym przypadku poprosić kogoś zaufanego o opinię. Być może dowiesz się o swoim biznesie, o sobie czegoś, czego Ty nie dostrzegasz. Wcale nie tak łatwo zaakceptować to, że być może się mylisz. 

26 września 2016

Koreańskie maski na płacie bawełnianym

Koreańskie maski na płacie bawełnianym
Koreańskie maski na płacie bawełnianym
Korańskie maski na płacie bawełnianym robią furorę. I nie dziwię się, bo są znacznie lepsze niż ich europejskie odpowiedniki. W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać kilka różnic, które zauważyłam używając maski na płacie bawełnianym Mizon i Skin79, a także polecić moich ulubieńców. Gotowi?

Pierwszą różnicą, jaką zauważyłam jest nasączenie produktem pielęgnacyjnym. Maski koreańskie są tak nasączone, że aż z nich kapie. To plus pod dwoma względami - po pierwsze, nasza skóra otrzymuje dużą dawkę ampułki, przez co już po pierwszym użyciu widać różnicę. Po drugie, pozostały płyn (zostaje go sporo w opakowaniu) zamiast wyrzucać, możemy przez kilka dni poużywać jako ampułkę na noc. 

Drugim plusem jest dla mnie to, że płat bawełniany masek koreańskich jest mniejszy. To dla mnie plus, bo mam szczupłą twarz i każda europejska maska była dla mnie zbyt szeroka. 

Jeśli chodzi o moich ulubieńców jest kilka masek Mizona: z zieloną herbatą (mój wielki ulubieniec, do którego regularnie powracam), z awokado i granatem. To moja trójka wspaniałych, na którą zawsze mogę liczyć. 

Ze Skin79 testowałam shower glow - zestaw z maską, który daje efekt rozjaśnionej, zdrowej skóry. Taki zabieg warto zafundować sobie w wolny dzień lub weekend, bo wymaga jednak od nas trochę więcej czasu niż przy standardowej masce na płacie bawełnianym. Niemniej jednak efekty są naprawdę niezłe :)

23 września 2016

Jesienna wishlista

jesienna wishlista
jesienna wishlista
Pierwszy dzień jesieni za nami (szkoda, że nie pierwszy dzień wiosny...), więc trzeba powoli planować jesienne zakupy. Jeszcze tydzień temu chodziłam w sandałach, a dziś pisząc post mam na nogach kapcie emu. Macie już ciepłe buty i grube swetry? Nie? To sprawdźcie co wybrałam w jesiennej wishliście.

Trencz

Trencz to obowiązkowy element mojej jesiennej garderoby. Na chłodniejsze dni świetnie sprawdza się wełna kaszmirowa, która ma właściwości higroskopijne. Dodatkowo należy do odpornych materiałów, nie gniecie się i przyjemnie grzeje.

Botki i sztyblety

Jesienne buty muszą być dla mnie nie tylko ciepłe, ale również ładne. Nie przepadam za jesiennym obuwiem (najchętniej wskoczyłabym w chłodniejsze dni w emu). Niemniej jednak w tym roku znalazłam kilka par botków, które nawet mi się spodobały. Kto wie, może skuszę się na któreś z nich?

Kapelusz


Wełniany, ciepły kapelusz chodzi mi po głowie już od zeszłego roku. Tamtej jesieni się nie skusiłam, ale w tym roku może poszukam czegoś dla siebie. Może nie wyglądam w kapeluszach tak źle, jak mi się wydaje...Co myślicie o takich kapeluszach?

21 września 2016

Poradnik Blogera: Jak zbudować listę mailingową?

Jak zbudować listę mailingową?

Lista e-maili przyda nam się, kiedy będziemy chcieli wysłać informację o konkursie czy ważnym wydarzeniu związanym z blogiem. Newsletter warto posiadać, bo jest on swojego rodzaju formą komunikacji z Czytelnikami. Pamiętaj, że dobry newsletter to coś więcej, niż tylko tekst. Ważna jest również oprawa graficzna. Zebranie listy e-maili do Czytelników nie jest wcale takie proste, ale jest kilka sposobów, które mogą to ułatwić.

Uwaga - nigdy nie sprzedawaj listy mailingowej żadnej firmie, bo jeśli Czytelnik się o tym dowie, to Cię znienawidzi.

Zapisz się do subskrypcji

To jeden ze sposobów na zebranie listy e-maili do newslettera. U nas funkcjonuje i subskrypcja i newsletter osobno. Subskrypcja to e-mailowe informacje o nowym poście na blogu, które są automatycznie wysyłane do osób, które zostawiły i aktywowały swój adres. Newsletter wysyłam ręcznie i jest on okazjonalny - kiedy chcemy powiadomić Czytelnika o czymś ważnym, a jest szansa że nie zobaczy wpisu w mediach społecznościowych.


Konkursy

To chyba najprostszy sposób na zebranie e-maili do newslettera. Oczywiście wiąże się to z pewnym ryzykiem - większość osób mogła być tylko zainteresowana konkursem, a wcale nie jest zainteresowana blogiem. Niemniej jednak warto wysłać do takiej grupy newsletter, bo w 75% te osoby zostaną na dłużej. 

Akcje specjalne

Możesz też pomyśleć nad akcją specjalną, czyli coś co skusi Czytelników do zapisania się do newslettera. Może to być rabat na ebook, który wydasz niedługo lub dodatkowe zdjęcia z eventu, na którym byłaś. Nie powiem Ci co to ma być, tutaj liczy się Twoja kreatywność.


Gdzie zbierać e-maile, czyli platforma do wysyłki newslettera

A jak już jesteśmy przy newsletterze to chciałabym, żebyście w komentarzach napisali czy posiadacie newsletter i z jakiego narzędzia korzystacie? Ja ze swojej strony polecam Mailchimp. To darmowy (do pewnej liczby e-maili) program, który jest bardzo prosty i przejrzysty. W Mailchimpie możesz wgrać listę e-maili, masz szablony newsletterów (ich tworzenie jest takie proste!) i raporty, które pokazują Ci kto otworzył newsletter, w jaki link kliknął itd. 

My z Mailchimpa korzystamy od początku, ale zawodowo korzystałam również z Freshmail i ten akurat nie przypadał mi do gustu, chociaż szablony newsletterów były naprawdę ciekawe. 

19 września 2016

Bania Agafii - maska drożdżowa i łopianowa do włosów

Bania Agafii maska drożdżowa

Przez ostatnie tygodnie testowaliśmy z Piotrem maski Bania Agafii, które już od dłuższego czasu widniały na mojej liście do przetestowania. Okazało się, że w pobliskiej drogerii znalazłam kilka perełek. Nie tylko rosyjskie kosmetyki, ale także amlę! Byłam bardzo zaskoczona, bo olej z amli kupowałam zawsze przez internet. Dla siebie zdecydowałam, że wezmę maskę drożdżową, która zachęciła mnie swoim cudownym zapachem. Piotrowi wybrałam maskę łopianową.

Maska drożdżowa Bania Agafii opinia


Przyznam, że miałam wielkie oczekiwania co do maski drożdżowej, ponieważ czytałam na jej temat dużo pozytywnych opinii. Niestety maska na moich włosach nie zrobiła dosłownie nic. Przy pierwszym zastosowaniu włosy były bardziej miękkie, a biszkoptowy zapach maski towarzyszył mi jeszcze przez kilka godzin.

Oprócz powyższego niestety nie znalazłam żadnych plusów. Warto również wspomnieć, że maska jest bardzo rzadka, przez co bardziej przypomina odżywkę niż treściwą maskę, do jakiej jestem przyzwyczajona. Z wydajnością nie jest zbyt dobrze, a wszystko to za sprawą konsystencji. Spora ilość produktu podczas nakładania na włosy dosłownie przecieka przez palce. Dla mnie to duży minus, bo nie lubię marnować kosmetyków. 

Cieszę się, że w końcu przetestowałam maskę drożdżową do włosów Bania Agafii, jednak na pewno do niej nie wrócę.

Maska łopianowa Bania Agafii opinia


Maska łopianowa Bania Agafii, czyli maska którą testowałem również nie sprawdziła się na moich włosach. Po pierwsze jej wydajność pozostawia wiele do życzenia. Maska jest bardzo wodnista. Zapach jest w porządku, nie jest intensywny. Efekty, których oczekiwałem trochę mnie zawiodły. Włosy po jej użyciu nie były miękkie i gładkie, a lekko 'sianowate'. Nie byłem zadowolony z tego produktu i na pewno do niego nie wrócę. 

Podsumowanie

Obie rosyjskie maski, zarówno maska drożdżowa jak i łopianowa Bania Agafii okazały się u nas bublami.